Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kluseczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kluseczki. Pokaż wszystkie posty

01 października 2015

Knedle ze śliwkami


Kochani, sezon na śliwki w pełni, teraz są najsłodsze i najpyszniejsze! Na dniach zabieram się z mamą za robienie konfitur śliwkowych i czeko-śliwki, na które przepisy na pewno dla Was wrzucę, ponieważ do ich zrobienia nie używamy w ogóle cukru. Dzisiaj natomiast, chciałam Was zachęcić do ugotowania w weekend knedli, takich pysznych, jesiennych i niedzielnych. Najlepiej zrobić je całą rodziną, niech tata gotuje wodę i wrzuca gotowe kuliki, mama niech zrobi ciasto i razem z potomkami niech kula knedle. Dzieci uwielbiają zabawę w gotowanie, a ciasto knedlowe idealnie nadaje się do ugniatania, międlenia i przeciskania przez palce. Rodzinne spędzanie czasu i sensoryczna zabawa, czegóż chcieć więcej :)



Knedle ze śliwkami
  • 1kg ziemniaków
  • ~330g mąki pszennej
  • jajko
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej (tylko do młodych ziemniaków)
  • ~30 średnich śliwek
  • cynamon + ew. cukier kokosowy
  • śmietana 18%
  • syrop klonowy (jeśli ktoś lubi słodsze)
Ziemniaki obrać i ugotować (gotować mnie więcej 30 minut). Przecedzić, rozgnieść widelcem albo przecedzić przez praskę i odstawić do przestygnięcia. Kiedy będą już zupełnie chłodne, uklepać je w dużej płaskiej misce i podzielić masę na trzy części, jedną część wyjąć łyżką i odłożyć na bok, jej miejsce wypełnić mąką (to taki stary, dobry sposób, dlatego moja mama zawsze ma problem z podaniem mi proporcji, na razie udało mi się na własnym poletku wymierzyć, że potrzeba mniej więcej 1/3 kilograma mąki na kilogram ziemniaków). Dodać jajko i ewentualnie mąkę ziemniaczaną (tylko przy młodych ziemniakach, ponieważ mają mniej skrobi niż późniejsze, jesienne ziemniaki i potrzebują odrobiny pomocy), zagnieść ciasto. I tutaj czeka przed nami największe wyzwanie i to, co powoduje, że każda kucharka przygotowuje inne knedle, ponieważ jeśli ciasto ma zbyt luźną konsystencję, trzeba dodać jeszcze trochę mąki pszennej. Co to jednak znaczy, zbyt luźna konsystencja? Jak to sprawdzić? Ja mogę wam tylko podpowiedzieć, że ciasto powinno przypominać w dotyku ciastolinę, musi być luźniejsze od plasteliny i nieco bardziej puchate. Ciężko to wytłumaczyć i niestety każdy musi wypróbować przepis na własnej skórze i nauczyć się jaka powinna być odpowiednia konsystencja.
Wyrobione ciasto chowamy pod miską na oprószonej mąką stolnicy, odkrawamy po kawałeczku i formujemy z każdego grubszy wałeczek, który trzeba pociąć na kawałki długości mniej więcej pięciu centymetrów. Nie muszą być równe, nie muszą być idealne, jeśli macie duże truskawki, kawałki ciasta powinny być większe, jeśli małe, odpowiednio mniejsze. Każdy kawałek rozgniatamy w palcach na okrągły plasterek, posypujemy odrobiną cynamonu, wkładamy śliwkę, można posypać jeszcze z wierzchu cynamonem z cukrem kokosowym, i otulamy ją ciastem, zamykając jak w sakiewce. Górę sakiewki mocno sklejamy, żeby w czasie gotowania się nie rozeszła. Każdego knedla dobrze jest też przeturlać kilka razy w dłoniach, żeby ładnie się wyrównał i wygładził.
Wrzucamy na gotującą się, leciutko osoloną wodę, mieszamy delikatnie łyżką i czekamy aż knedle wypłyną. Od wypłynięcia, knedle ze śliwkami powinny się gotować mniej więcej 4-5 minut (większe trochę dłużej), na małym ogniu, woda powinna tylko delikatnie bulgotać. Wyjmujemy łyżką cedzakową i możemy podawać. Pyszne są same w sobie, ale u nas w domu króluje wersja ze śmietaną z cukrem. Jako, że jednak postanowiliśmy odstawić rafinowany cukier, podaliśmy knedle ze śmietaną wymieszaną z syropem klonowym. Są równie pyszne jak te z mojego dzieciństwa!
Smacznego!






03 czerwca 2015

Knedle z truskawkami


Kolejny z moich ukochanych smaków dzieciństwa. Co roku czerwiec upływa mi pod znakiem truskawek podawanych na setki sposobów, na ciepło, na zimno, w musie i w kompocie, a nawet w postaci zupy. Wszystkimi tymi przepisami, zdatnymi do tego, by podać je maluchowi od 8 miesięcy wzwyż (oczywiście, jeśli nie ma alergii), chętnie się z wami podzielę. Zatem wszystkich miłośników truskawek serdecznie zapraszam i zachęcam do bacznej obserwacji bloga.





Knedle z truskawkami
  • 1kg ziemniaków
  • ~330g mąki pszennej
  • jajko
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej (tylko do młodych ziemniaków)
  • ~30 średnich truskawek
  • cynamon
  • śmietana 18%
  • syrop klonowy (jeśli ktoś lubi słodsze)
Ziemniaki obrać i ugotować (gotować mnie więcej 30 minut). Przecedzić, rozgnieść widelcem albo przecedzić przez praskę i odstawić do przestygnięcia. Kiedy będą już zupełnie chłodne, uklepać je w dużej płaskiej misce i podzielić masę na trzy części, jedną część wyjąć łyżką i odłożyć na bok, jej miejsce wypełnić mąką (to taki stary, dobry sposób, dlatego moja mama zawsze ma problem z podaniem mi proporcji, na razie udało mi się na własnym poletku wymierzyć, że potrzeba mniej więcej 1/3 kilograma mąki na kilogram ziemniaków). Dodać jajko i ewentualnie mąkę ziemniaczaną (tylko przy młodych ziemniakach, ponieważ mają mniej skrobi niż późniejsze, jesienne ziemniaki i potrzebują odrobiny pomocy), zagnieść ciasto. I tutaj czeka przed nami największe wyzwanie i to, co powoduje, że każda kucharka przygotowuje inne knedle, ponieważ jeśli ciasto ma zbyt luźną konsystencję, trzeba dodać jeszcze trochę mąki pszennej. Co to jednak znaczy, zbyt luźna konsystencja? Jak to sprawdzić? Ja mogę wam tylko podpowiedzieć, że ciasto powinno przypominać w dotyku ciastolinę, musi być luźniejsze od plasteliny i nieco bardziej puchate. Ciężko to wytłumaczyć i niestety każdy musi wypróbować przepis na własnej skórze i nauczyć się jaka powinna być odpowiednia konsystencja.
Wyrobione ciasto chowamy pod miską na oprószonej mąką stolnicy, odkrawamy po kawałeczku i formujemy z każdego grubszy wałeczek, który trzeba pociąć na kawałki długości mniej więcej pięciu centymetrów. Nie muszą być równe, nie muszą być idealne, jeśli macie duże truskawki, kawałki ciasta powinny być większe, jeśli małe, odpowiednio mniejsze. Każdy kawałek rozgniatamy w palcach na okrągły plasterek, posypujemy odrobiną cynamonu, wkładamy truskawkę, można posypać jeszcze z wierzchu cynamonem, i otulamy ją ciastem, zamykając jak w sakiewce. Górę sakiewki mocno sklejamy, żeby w czasie gotowania się nie rozeszła. Każdego knedla dobrze jest też przeturlać kilka razy w dłoniach, żeby ładnie się wyrównał i wygładził.
Wrzucamy na gotującą się, leciutko osoloną wodę, mieszamy delikatnie łyżką i czekamy aż knedle wypłyną. Od wypłynięcia, knedle z truskawkami powinny się gotować mniej więcej 3-4 minuty (większe trochę dłużej), na małym ogniu, woda powinna tylko delikatnie bulgotać. Wyjmujemy łyżką cedzakową i możemy podawać. Pyszne są same w sobie, ale u nas w domu króluje wersja ze śmietaną z cukrem. Jako, że jednak postanowiliśmy odstawić rafinowany cukier, podaliśmy knedle ze śmietaną wymieszaną z syropem klonowym. Są równie pyszne jak te z mojego dzieciństwa!
Smacznego!







A na koniec trzeba jeszcze dokarmić wygłodniałego tatę:



29 lipca 2011

Włochy: Gnocchi




Ostatnie dni miesiąca włoskiego powinny obfitować w rozmaitości kulinarne absolutnie typowe dla tego regionu Europy. Stwierdzam jednak, że to dość trudne, ponieważ Polacy podobnie jak Włosi równie mocno są rozkochani w kluskach wszelkiej maści i rodzajów. Niemalże każdy przepis, który wypróbowuje zawiera w sobie jakąś kluskę, czy to makaronową, czy bardziej rozciapcianą na samej mące i wodzie. I tak włoskie ravioli to według mnie nic innego, jak nasze pierogi, a moja dzisiejsza propozycja niewątpliwie ma wiele wspólnego z naszymi kopytkami. W zasadzie można nawet powiedzieć, że baza na ciasto jest mocno zbieżna z knedlami, jak z resztą większość klusek z ziemniaczanym puree. Tak więc dziś będzie bardziej swojsko, choć mój dodatek do gnocchi, bardzo włoski sos, na pewno zapachnie każdemu południem.
Gnocchi po włosku jest to liczba mnoga od słowa gnocco, czyli dosłownie "grudka", wydaje mi się, że jest to nazwa równie trafna co urocza, dlatego też lubię ją najbardziej. Istnieje jednak kilka innych teorii odnośnie nazwy, takich jak ta, że gnocchi pochodzi od słowa nocchio, czyli po prostu sęk. Wyżej pisałam, że gnocchi to południowy kuzyn naszych kopytek i jest w tym wiele racji, choć istnieją też oczywiście różnice, jak z kwadratem i prostokątem. Główna różnica polega na tym, że gnocchi można przyrządzić także z puree z warzywa innego niż ziemniak. Zatem bardzo popularne są gnocchi z buraków czy szpinaku z dodatkiem serka ricotta, nazywane w Toskanii strozzapreti. Ponad to Włosi zamiast przaśnej okrasy, dodają do klusek rozmaite sosy, od bolońskiego (który wybrałam) poprzez pesto, aż po funghi.
Oryginalny przepis według podań pochodzi z Bliskiego Wschodu, a pierwsze wzmianki na jego temat we Włoszech pojawiły się już w XIV wieku. Później zrobiły ogromną furorę w całej Europie, aż w końcu na początku XX wieku, wraz z włoskimi imigrantami, wypłynęły za ocean. W Ameryce Południowej zostały wchłonięte przez tamtejszą kuchnię, jako potrawa tania i szybka w przygotowaniu. Spodobała się tubylcom tak bardzo, że 29-go dnia każdego miesiąca wyznaczono Dia de Ñoquis (Dzień Gnocchi), jako że był to ostatni dzień przed wypłatami i wiele rodzin nie miało już co włożyć do garnka. Toteż bardzo tanie gnocchi było dla nich wybawieniem. Dodatkowo ludzie wierzyli, że umieszczając monetę pod talerzem z gnocchi sprowadzą na dom dobrobyt.





Gnocchi z sosem bolońskim

  • 500g ziemniaków
  • 100g mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 0,5 łyżeczki soli
 
  • 1 puszka pomidorów (bądź też 3 świeże pomidory)
  • 200g zmielonego mięsa wieprzowego
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 100g oliwek (ja niestety ich nie dodałam, a to błąd!)
  • sól, pieprz, bazylia, zioła prowansalskie, papryka ostra i słodka
  • 100g startego sera (gouda lub parmezan)

Ziemniaki ugotować w lekko osolonej wodzie, po czym wystudzić i rozgnieść na puree. W tym czasie podsmażyć mięso na patelni i dodać do lekko gotujących się pomidorów, na tym samym tłuszczu podsmażyć cebulę i również dodać ją do sosu. Przyprawić do smaku, wcisnąć czosnek i ewentualnie dorzucić oliwki, po czym zostawić na delikatnym ogniu, niech się dusi pod przykryciem. Do wystudzonych ziemniaków dać pozostałe składniki na ciasto i zagnieść. Powinno być lekko lepkie, ale o obsypaniu blatu i rąk mąką, nie powinno się już kleić. Podzielić na dwie części i z każdej uformować niezbyt gruby wałeczek. Odkrawać po kawałku, z którego można uformować kuleczkę i lekko rozgnieść widelcem, żeby uzyskać charakterystyczny dla gnocchi paskowy wzorek. Można też zostawić je w takiej formie, jak kopytka. Wrzucać na gotującą się, osoloną wodę, od razu po wrzuceniu ostatniego zamieszać, odczekać aż wszystkie wypłyną na powierzchnię i gotować jeszcze ~2 minut. Wyjmować łyżką cedzakową na talerzyk, polać sosem bolońskim i posypać startym, żółtym serem.
Smacznego!