Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

14 grudnia 2015

Wigilia o niskim IG z Przepysznikiem i Naturą Rzeczy: Tofu z warzywami po grecku



Zacznijmy zatem nasza przygodę z Wigilią o niskim Indeksie Glikemicznym. Na początek oczywiście przystawki, poniżej przepis na zaproponowane przez dietetyka danie.


Tofu z warzywami po grecku (2 półmiski)
200 g potrawy: Energia – 146 kcal, Białko – 8,8g, Tłuszcz – 9g, Węglowodany – 14g, IG – 36

Składniki
  • tofu np. marynowane/wędzone ok jednej dużej kostki ok. 250 - 300g
  • 1 puszka pomidorów lub koncentrat pomidorowy 1 mała sztuka
  • 3 duże marchewki, 1 średnia pietruszka, ¼ selera
  • 1 średni por (biała część)
  • 1 cebula
  • 4 łyżki oleju/oliwy
  • 2 listki laurowe
  • 4 ziarenka ziela angielskiego
  • 1 łyżeczka pieprzu
  • 1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
  • sos sojowy
  • otręby pszenne i owsiane w stosunku 1:1 - 4 łyżki

Tofu kroimy w kawałki podłużne na grubość maksymalnie 0,5 cm, nakłuwamy widelcem i wkładamy do miseczki. Całość polewamy sosem sojowym, przyprawiamy w zależności od upodobań. Po wymieszaniu zostawiamy, aby nabrało smaku. Marchew, seler i pietruszkę, ścieramy na dużych oczkach. Por kroimy w półplasterki. Cebulę kroimy w małą kosteczkę. Na lekko rozgrzanym oleju wrzucamy cebulę, dorzucamy por, szklimy około 3 minuty. Następnie dodajemy starte warzywa oraz ziele angielskie, liść laurowy i słodką paprykę i pieprz. Mieszając, podsmażamy 3-5 minut. Pomidory blenderujemy i dodajemy do warzyw lub dorzucamy gotowy koncentrat pomidorowy. Całość doprawiamy solą, świeżo mielonym pieprzem. Gotujemy (bez przykrycia) do czasu, aż płyn lekko odparuje. Na talerzyk sypiemy otręby owsiane i pszenne lub mąkę orkiszową pełnoziarnistą obtaczamy w nich tofu, a następnie smażymy/pieczemy na złoty kolor na oleju/oliwie (Możemy również pozostawić tofu bez obsmażania). Całość tofu przekładam do naczynia i odstawiam w chłodne miejsce. Na dnie naczynia układamy tofu, a na nie warzywa. Pozostawiamy do wystudzenia. Chłodzimy w lodówce.

27 listopada 2015

Wyśmienity obiad, czyli klopsiki i inne zjawiska


Przepysznik ostatnio opanowały przepisy śniadań na słodko i deserów, czas to zmienić. Mam dla Was dzisiaj propozycję nie do odrzucenia, fantastyczne klopsiki w sosie pomidorowym, idealnie komponujące się z ryżem. Prawdziwe obiadowe niebo w gębie, u nas często goszczą na stole. Można powiedzieć, że są to takie szybsze i łatwiejsze gołąbki, bo wystarczy podać do nich surówkę z kapusty i skład będzie identyczny. Do dzieła zatem, moi drodzy wspólnicy w kuchennych zbrodniach!



Klopsiki w sosie pomidorowym
  • 1,5kg łopatki wieprzowej
  • 2-3 kajzerki namoczone w mleku
  • 2 jajka
  • 2 ząbki czosnku
  • pieprz ziołowy, majeranek
  • odrobina mąki
  • 600g passaty pomidorowej
  • zioła: bazylia, kurkuma, papryka słodka i ostra
  • ew. koncentrat
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • pieprz, ziele angielskie i listek laurowy
  • koperek
  • ryż basmati
Mięso zmielić razem z bułkami odsączonych dobrze z mąki. Dodać jajko, przeciśnięty przez praskę czosnek, pieprz ziołowy i łyżkę majeranku. Dobrze wyrobić, po czym odrywać po kawałku i kulać kulki wielkości orzecha włoskiego, każdą na koniec obtoczyć w odrobinie mąki.
Wszystkie kulki wrzucić do garnka z passatą, doprawić według gustu, jeśli sos wydaje się zbyt delikatny, można dodać jeszcze koncentrat, wrzucić też kilka ziaren pieprzu, dwa ziarnka ziela angielskiego i dwa listki laurowe. Gotować około godziny, pod koniec wlać śmietanę do miski, dodać do niej łyżkę sosu pomidorowego i zamieszać, dodać dwie łyżki i znów zamieszać, następnie dodać jeszcze trzy łyżki, a potem cztery - chodzi o to, żeby śmietana się powoli zagrzała. Jak już będzie ciepła, wlać ją cienką stróżką do sosu, mieszając łyżką, żeby się z nim połączyła.
Serwować z ryżem, najlepiej basmati, posypane koperkiem.
Smacznego!





02 września 2015

Faszerowana papryka à la gołąbki


Dla zabieganych, albo dla tych, co nie lubią kapusty. Tak tak, specjalnie dla Was mam dzisiaj propozycję dania, które u nas w domu zrobiło swego czasu furorę. Robi się znacznie szybciej niż klasyczne gołąbki, a w smaku jest wyśmienite. Moje dziecię zajada się tą wersją znacznie bardziej niż kapuścianą, ale to chyba dlatego, że jest wielką fanką papryki. Mamy teraz sezon idealny na paprykę i pomidory, także polecam gorąco na obiad leczo na przemian z poniższą faszerowaną papryką.



Faszerowana papryka à la gołąbki
  • 1kg zmielonej łopatki wieprzowej
  • duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • majeranek
  • 1 szkl. ryżu
  • pieprz, imbir
  • 12 średniej wielkości papryk (najlepiej nadaje się czerwona albo bladożółta)
  • 1 czerwona papryka (dodatkowo)
  • 3 średnie pomidory albo poza sezonem 500ml passaty
  • zioła prowansalskie, bazylia, pieprz ziołowy, słodka i ostra papryka
  • oliwa

Ryż wsypać na gotujący się delikatny rosół (w proporcji 1:2). Gotować mniej więcej 15 minut, żeby był al dente. Wymieszać z mięsem i poszatkowaną oraz zeszkloną na łyżce oleju, cebulą. Wcisnąć dwa ząbki czosnku i doprawić dwoma łyżeczkami pieprzu oraz sporą garścią majeranku. Odstawić do przegryzienia, a w tym czasie przygotować paprykę.
Z każdej papryki wykroić gniazdo nasienne od góry, ściąć jej czapeczkę tak, żeby powstało coś na kształt paprykowego naczynia. Dodatkową czerwoną paprykę po wykrojeniu gniazda pokroić w paski, a następnie w niedużą kostkę. Wrzucić ją do garnka razem z pokrojonymi w kostkę pomidorami albo passatą i odrobiną oliwy. Zagotować, przy świeżych pomidorach pogotować 5-10 minut na małym ogniu aż pomidory się rozpadną. Pod koniec doprawić do smaku ziołami i przyprawami, jestem zwolenniczką dopasowywania przypraw pod siebie, w składnikach podałam tylko przykładowe, najpopularniejsze przyprawy dodawane do potraw z pomidorami.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Do każdej papryki wlać 2 łyżki sosu pomidorowo-paprykowego i nałożyć farsz mięsny aż po sam wierzch, można z górką ;) Papryki ustawić w foremce albo naczyniu żaroodpornym na sztorc. Piec ok. 45 minut aż mięsna czapeczka się zarumieni.
Podawać z pozostałym sosem pomidorowo-paprykowym.
Smacznego!








Post bierze udział w akcji blogowej Warzywa psiankowate 2015:

28 sierpnia 2015

La Tomatina i zupa pomidorowa

Źródło: Wikipedia

Dziś będzie wpis nocny, bo czemu nie. Granie w Wiedźmina 3 pożera niemalże cały mój wolny czas i jakoś nie mogę się zebrać do normalnego funkcjonowania po wakacjach. Ale już się ogarniam powoli, udało mi się nawet poczynić pewne przygotowania, ale o tym we wrześniu. W tę piękną, niezwykle ciepłą jak na sierpień, noc chciałam Wam opowiedzieć o pewnym hiszpańskim święcie, które odbywa się co roku w ostatnią środę sierpnia, a jest głównym punktem trwającego cały tydzień festiwalu. Mam na myśli Tomatinę, czyli radosne obrzucanie się pomidorami! Ta niesamowita bitwa na pomidory rokrocznie przyciąga całe rzesze turystów do maleńkiego, niespełna dziesięciotysięcznego miasteczka w Walencji, o uroczej nazwie Buñol.

 Źródło: Wikipedia

Historia Tomatiny sięga sierpnia 1945 roku, kiedy to na głównym rynku Buñol doszło do przepychanki między uczestnikami parady wielkich figur a tymi, którzy chcieli dopiero do niej dołączyć. Ogniści z charakteru hiszpańscy chłopcy chwytali co mieli pod ręką, by bombardować tym przeciwników, a akurat tuż obok znajdował się sklep z warzywami, gdzie na sprzedaż wystawiono całe skrzynie pomidorów (koniec sierpnia i wrzesień, to bowiem czas, kiedy pomidory są najdorodniejsze i najsmaczniejsze). Obrzucano się tak i warzywem i inwektywą, aż zainterweniowały służby porządkowe. Co jednak najzabawniejsze, ci sami chłopcy, powtórzyli swoją bitwę rok później, ale tym razem lepiej się przygotowali, przynosząc własne pomidory. Młodzież jest przekorna i mimo braku oficjalnej zgody i stałej już interwencji policji na koniec bitwy, co roku przychodziła w to samo miejsce, żeby dać upust młodzieńczym namiętnościom i chęci do zwady. Nawet liczne aresztowania w późniejszych latach nie powstrzymały kolejnych młodocianych od pomidorowej sieczki na rynku. Ba! Przychodziło ich coraz więcej! Burmistrz poszedł więc po rozum do głowy i zamiast walczyć z młodymi, postanowił ich dziwny zwyczaj przekuć na coś dobrego, rozpromował Tomatinę jako atrakcję turystyczną i jak widać powiodło mu się znakomicie. Bitwa stała się świętem znanym na całym świecie.

  Źródło: Wikipedia

Uwielbiam to święto i jeśli kiedyś wybiorę się do Hiszpanii, na pewno będzie to pod koniec sierpnia i za wszelką cenę będę się starała zawitać do Walencji. Tak samo marzy mi się udział w święcie kolorów, ale żeby wziąć w nim udział, na szczęście nie będę się musiała ruszać poza granice Polski.
Dobrze, skoro już przebrnęliście przez nieco przydługi wstęp, zapraszam na jakże prosty i oczywisty przy tej okazji przepis na zupę ze świeżych pomidorów. Teraz jest czas na pomidorowe szaleństwo, na robienie domowego keczupu, zupy, sosów i innych cudów z pomidorem w roli głównej!


Zupa pomidorowa
  • 1,5kg świeżych, dobrze dojrzałych pomidorów
  • mięso rosołowe (udko z kurczaka + kawałek wołowiny rosołowej)
  • pieprz w ziarnach
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • 5l wody
  • 2 marchewki
  • 1/2 selera
  • korzeń pietruszki
  • cebula
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 2 łyżki śmietany
Pomidory dobrze umyć, pokroić w ćwiartki, wykroić zielone końcówki (można też sparzyć wrzątkiem i zdjąć skórkę, jeśli ktoś nie przepada za przecieraniem pomidorów przez sito), wrzucić do garnka z odrobiną wody i zagotować. Gotować na małym ogniu tak długo, aż się całkowicie rozpadną. Odstawić, żeby odpoczęły.
Mięso umyć i zalać wodą, wrzucić pieprz (mniej więcej 10 ziarenek), ziele angielskie i liście laurowe, zagotować, po czym zmniejszyć ogień, żeby tylko delikatnie bulgotało. Zebrać pianę, która zbierze się na powierzchni zupy. Gotować na małym ogniu przez 1-2 godziny. Na ostatnie 20 minut gotowania, wrzucić umyte i obrane ze skórki warzywa (marchew, selera i pietruszkę, można jeszcze dorzucić kawałek pora albo kapusty, jeśli się lubi). Cebulkę podprażyć na małym palniku - moja mama nauczyła mnie robić coś w rodzaju rynienki z folii aluminiowej, na niej kładzie cebulę i umieszcza na małym palniku włączonym na najmniejszą moc. Tak opalona cebula (10-15 minut na palniku), daje niesamowity aromat i pięknie zabarwia zupę na żółto, co jest bardzo cenne na przykład przy rosole.
Kiedy baza rosołowa jest już gotowa, na garnek trzeba położyć sito i przetrzeć naszą pomidorową pulpę, żeby oddzielić miąższ od skórek i nasion. Zagotować i zaprawić mąką i śmietaną: mąkę wymieszać z 1/3 szklanki zimnej wody, po czym wlać do zupy, energicznie mieszając miotełką albo łyżką; do śmietany natomiast najpierw dolać jedną łyżkę zupy i zamieszać, potem dwie łyżki i zamieszać, powtarzać aż wlejemy pięć łyżek, wtedy śmietana powinna się już ogrzać i można ją wlać do garnka, również energicznie mieszając miotełką/łyżką.
Zupa gotowa, można ją pić samą, albo podać z kluskami czy z ryżem. Pełna dowolność.
Smacznego!





Post bierze udział w akcji blogowej Warzywa psiankowate 2015:

27 lipca 2015

Sałatka z pomidorami


Zrobiłam sobie weekend wolny od przepisów, ale już wracam z nowymi siłami i pomysłami! Przede wszystkim zaczynam kolejną serię. Było ich już kilka na blogu, między innymi seria z przepisami na domowe lody i sorbety oraz seria z zapiekankami, w obu nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa! Natomiast teraz chciałabym Wam przedstawić kilka naszych ulubionych przepisów na sałatki. Lato to taki piękny warzywno-owocowy czas, kiedy aż grzech nie spróbować nowych połączeń. Osobiście uwielbiam ten czas, kiedy bez skrępowania można się raczyć rodzimymi produktami, a ryneczki aż toną w morzu kolorów, smaków i zapachów. Z radością muszę też stwierdzić, że moja potomka bardzo lubi sałatki, choć ma też jedno warzywo, którego na surowo nie ruszy i zawsze, wszędzie je wywęszy, wyciućka i... wypluje. Tym warzywem jest biedny ogórek, na szczęście wersję kiszoną uwielbia, więc po prostu pozostaje nam się z tą jej awersją pogodzić. Każdy ma do tego w końcu prawo.
A teraz przejdźmy do dzisiejszej sałatki. W tej chwili największym skarbem naszych pól, targów oraz stołów są pomidory. U nas w domu jest to absolutny warzywny numer jeden, wszyscy je uwielbiają i kupujemy ich całe wory. Pomidory są u nas przerabiane na domowy keczup i podsuszane, żeby później wcisnąć je w słoiki z oliwą. Pomidory przecieramy, żeby zrobić z nich zupę, kroimy w plastry na kanapki i w kosteczkę, żeby dodać do takiej oto sałatki, która jest idealna na śniadanie czy kolację, a w gorące dni także na obiad.



Sałatka z pomidorami
(porcja na 2 dorosłych i dziecko)
  • 2 średnie pomidory
  • 5 jajek
  • 1 młoda cebulka
  • majonez (dla dzieci proponuję wersję bez majonezu, a jeśli sałatka będzie za sucha, można ją skropić oliwą)
  • pieprz ziołowy
  • 50g żółtego sera (najlepiej goudy)
  • kilka gałązek koperku
Jajka gotujemy na twardo, zaraz po ugotowaniu zostawiamy na co najmniej 5 minut w zimnej wodzie, po czym obieramy ze skorupek. Pomidory myjemy i wykrawamy zdrewniałą część, myjemy też i obieramy z wierzchniej warstwy cebulkę. Pomidory i jajka kroimy w małą kostkę. Cebulę przekrawamy na cztery i kroimy w cieniutkie plasterki. Wszystko mieszamy i przyprawiamy według uznania. Wierzch sałatki posypujemy startym żółtym serem i poszatkowanym koperkiem.
Smacznego!









Jak wiadomo Matka Polka zanim się ze wszystkim ogarnie, pozostała część rodziny zdąży już swoje porcje zjeść. Więc kiedy zasiadam do stołu, oni już ocierają radośnie pyszczki, a czasem jak nie dojedzą, to dzieją się takie oto rzeczy, a sałatki mamowe odjeżdżają w siną dal, by zniknąć w dziecięcej paszczy :)



08 lipca 2015

Pomidory ze śmietaną


Dziś kolejny z serii przepisów prostych, jeśli nie prostackich ;) Czasem jest po prostu tak gorąco i tak bardzo mi się nic nie chce, że przygotowanie śniadania bądź kolacji staje się wyzwaniem ponad siły. Albo lodówka świeci pustkami i im bardziej zaglądam do środka, tym bardziej nic w niej nie ma. W takich chwilach zawsze pozostaje ratunek w postaci starego przepisu z dzieciństwa, połączenie trzech smaków, które uwielbiałam jako dziecko i uwielbiam do tej pory. Może komuś jeszcze uratuje kolację tak jak mnie? Tosia w każdym razie nie narzekała.



Pomidory ze śmietaną
  • 1 pomidor
  • 1/2 cebuli
  • 1 łyżka śmietany 18%
  • przyprawy (pieprz, bazylia, oregano)
Pomidora dokładnie umyć i osuszyć, wykroić zielony kawałek, pokroić w plastry, a następnie w kostkę. Tak samo postąpić z cebulą i wszystko razem wrzucić do miski. Dodać śmietanę i zioła, wymieszać. Gotowe sycące śniadanie bądź kolacja.
PS. Na zdjęciach cała wielka mich dla pięcioosobowej rodziny, z trzech gigantycznych pomidorów :D
Smacznego!




11 czerwca 2015

Gołąbki


Dziś mam dla was, obiecany jakiś czas temu, kolejny przepis kapuściany. Kapusta jest niezwykle zdrowym i smacznym warzywem, a w tej chwili możemy jeszcze kupić młodziutką kapustę, delikatną i lekko słodkawą, absolutnie wyborną. Szybko zatem, bierzcie się moi drodzy za gary i przyrządzanie kolejnych kapuścianych przysmaków!


Gołąbki
  • 5l delikatnego rosołu
  • główka kapusty
  • 1kg zmielonej łopatki wieprzowej
  • duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • majeranek
  • 1 szkl. ryżu
  • pieprz, imbir
  • 400g pomidorów świeżych bądź z kartonu/passaty
Ryż wsypać na gotujący się delikatny rosół (w proporcji 1:2). Gotować mniej więcej 15 minut, żeby był al dente. Wymieszać z mięsem i poszatkowaną oraz zeszkloną na łyżce oleju, cebulą. Wcisnąć dwa ząbki czosnku i doprawić dwoma łyżeczkami pieprzu oraz sporą garścią majeranku. Odstawić do przegryzienia, a w tym czasie przygotować kapustę.
Do wody garnka pełnego zimnej wody, włożyć główkę kapusty w całości, zagotować i gotować przez 3-4 minuty (młoda kapusta krócej, wystarczą 2-3 minuty, można też ją sparzyć i sprawdzić twardość). Liście powinny lekko odkleić się od główki, powinny być też odpowiednio miękkie - to musicie ocenić sami, chodzi o to, żeby nie były surowe i dały się łatwo zwinąć w rulonik. Główkę wyjąć ostrożnie z garnka, żeby się nie poparzyć i zdjąć odstające liście. Resztę kapusty włożyć z powrotem do garnka i gotować kolejne 3-4 minuty (bądź 2 w przypadku młodej kapusty). Powtórzyć całą procedurę, aż wszystkie liście będą ugotowane. Zawsze zostanie nam kawałek kapusty ze środka, z którym nie za wiele da się już zrobić. Przy każdym liściu delikatnie rozbić tłuczkiem zgrubienia w trzonie liścia, trzeba uważać żeby nie zrobić dziur.
Przy gotowaniu i zdejmowaniu liści, zawsze zdarzy się, że któryś się porwie, albo będzie stanowczo za mały, żeby zrobić z niego gołąbka, takie liście ułożyć na dnie dużego garnka, posłużą nam jako podkładka chroniąca gołąbki przed przypaleniem. Na każdy liść, od grubego końca, nałożyć łyżkę albo dwie farszu, zależy od tego jak duże mamy liście. Prawy i lewy brzeg liścia złożyć do środka i zwinąć w rulon. Gołąbki układać w garnku miejscem złączenia w dół, żeby się nie rozwinęły. Kiedy zwiniemy już wszystkie, trzeba je zalać rosołem i gotować ok. 20 minut. Po tym czasie kapusta powinna puścić sos i zasmaczyć rosół. Po tym czasie trzeba go bardzo ostrożnie odlać i dodać do niego passatę bądź pomidory świeże albo z kartonika. Dokładnie wymieszać i zagęścić mąką (dwie kopiaste łyżki mąki rozrobić w 0,5 szklanki zimnej wody i wąską stróżką, intensywnie mieszając miotełką, wlać do sosu) i doprawić pieprzem i imbirem, do smaku. Na koniec do szklanki wlać dwie łyżki śmietany, dolać łyżkę sosu, wymieszać, dodać kolejne dwie łyżki sosu, wymieszać, dodawać kolejne partie aż do pięciu łyżek. Śmietana powinna być ciepła, wtedy można ją wlać do reszty sosu, w podobny sposób jak mąkę. Gotowym sosem zalać gołąbki i na maleńkim ogniu gotować jeszcze 5-10 minut. Odstawić do przesmaczenia.
Smacznego!