Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchew. Pokaż wszystkie posty

18 grudnia 2015

Wigilia o niskim IG z Przepysznikiem i Naturą Rzeczy: Pasztet z suszonych grzybów


Kolejny bezmięsny pomysł na pasztet. Wyjątkowo smakowity i aromatyczny, znakomity na wigilijny stół, a do tego można go jeść bez wyrzutów sumienia. Dla dzieci raczej się nie nadaje, także radzę go pożreć, jak młodzież pójdzie już spać, a w czasie wspólnej kolacji serwować poprzednią propozycję, czyli pasztet z soczewicy.


Domowy pasztet z grzybów suszonych i siemienia lnianego (1 keksówka)
30g potrawy czyli 1 plaster: Energia – 15 kcal, Białko – 0,8g,Tłuszcz – 0,9g,Węglowodany – 1,6g, IG – 30
  • 300g grzybów suszonych (można dodać grzyby leśne mrożone)
  • 2 średnie marchewki
  • 2 średnia cebule
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 2 jajka
  • ok. 30 g siemienia lnianego świeżo zmielonego
  • natka zielonej pietruszki (świeża)
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa, majeranek, oregano
  • olej/oliwa z oliwek
Grzyby suszone zalewamy wodą i moczymy ok. 1h lub całą noc. Opcjonalnie grzyby mrożone rozmrażamy w nocy. Grzyby wkładamy do ciepłej wody, zagotowujemy. Wylewamy pierwszą wodę z gotowania (opcjonalnie wodę można zostawić i przecedzić), wlewamy nową i gotujemy grzyby do miękkości. Marchewkę obieramy i kroimy w talarki. Cebulę kroimy w kosteczkę, czosnek przeciskamy przez praskę i szklimy na rozgrzanym oleju/oliwie. Grzyby kroimy w mniejsze kawałki i dodajemy razem z marchewką do cebuli – dusimy przez 10-15 minut. Zawartość patelni studzimy, następnie siekamy lub blenderujemy na drobno, dodajemy żółtka, przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, majerankiem, oregano opcjonalnie gałkę muszkatołową. Dodajemy świeżo zmielone siemię lniane oraz drobno posiekaną pietruszkę i wszystko dokładnie mieszamy. Masę przekładamy do keksówki z papierem do pieczenia. Pasztet pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180°C przez 60 minut, aż wierzch się zarumieni.
Smacznego!



16 grudnia 2015

Wigilia o niskim IG z Przepysznikiem i Naturą Rzeczy: Pasztet z soczewicy z makiem


Dziś na wigilijnym stole o niskim IG gości coś naprawdę pysznego, czyli pasztet z soczewicy, bardzo prosty do przygotowania i znakomity w smaku. Taki dodatek do pieczywa znakomicie sprawdzi się nie tyko od święta, także z czystym sumieniem polecamy włączenie go do swojej diety na stałe.


Domowy pasztet z soczewicy i marchewki (1 keksówka)
30 g potrawy czyli 1 plaster: Energia – 64 kcal, Białko – 4,4g ,Tłuszcz – 1,7g, Węglowodany – 9,3g , IG – 30
  • 4 marchewki
  • 1 cebula
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki oleju
  • 3 jajka
  • 1 płaska łyżeczka curry (opcjonalnie)
  • przyprawy: łyżeczka soli, pieprzu i słodkiej papryki, 1/4 łyżeczki curry, szczypta kminu rzymskiego, szczypta cynamonu, szczypta chilli
  • garść słonecznika i maku do posypania

Do garnka wlewamy 2 szklanki wody, gotujemy. Wsypujemy soczewicę i gotujemy przez 15-20 min, mieszając od czasu do czasu, aż soczewica będzie miękka. Pod koniec gotowania dopiero solimy. Jeśli nadmiar wody nie został wchłonięty - odcedzamy. Pozostawiamy do lekkiego przestudzenia. Marchew i cebulę obieramy, trzemy na tarce o grubych oczkach tzw. jarzynówce. Na patelni rozgrzewamy olej, dodajemy cebulę pokrojoną w kosteczkę, przeciśnięte ząbki czosnku i dusimy przez kilka minut. Dodajemy pozostałe starte warzywa i przyprawiamy. Zawartość patelni mieszamy w misce z soczewicą. Dodajemy jajka i mieszamy. Doprawiamy. Przelewamy do keksówki, wyłożonej papierem do pieczenia, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy przez około 60 minut. Najlepiej przestudzić przed pokrojeniem.



28 czerwca 2015

Rosół


W płucach grzechocze przy każdym oddechu, drapie i pali żywym ogniem. Nos prawie odpada od nieustannego przecierania. Tak, w naszym domu zawitało letnie przeziębienie, bo jak chorować to tylko latem, prawda? Za oknem szaro, buro i deszcz, w domu słychać tylko kaszel i kichanie. Dobrze, że potomka znosi chorobę najlepiej z nas wszystkich i poza nieprzyjemnym katarem, nic jej nie jest. Przy tradycyjnej niedzieli, niesprzyjającej aurze i niedomaganiu większości rodziny, nie ma innego wyjścia, jak ugotować rosół. Dobry, polski rosół, który wzmocni i szybko postawi na nogi.
Tosia jest już na tyle duża, że może jeść wywar z mięsa, dla dzieci poniżej roku proponowałabym jednak bulion warzywny, na który przepis także postaram się zamieścić. A zatem na specjalną prośbę mojej dobrej znajomej, przed wami moja wersja rosołu.



Rosół
  • 2 udka z kurczaka
  • 200g wołowiny rosołowej
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • kilkanaście ziaren pieprzu
  • włoszczyzna (seler, 2 pietruszki, 2 marchewki, por)
  • 1 średnia cebula
  • mieszanka ziołowa z lubczykiem (bez soli i glutaminianu)
Mięso umyć i wrzucić do ok. 3 litrów zimnej wody, razem z liściem laurowym, pieprzem i zielem angielskim, zagotować, zmniejszyć gaz na minimalny i gotować pod przykryciem przez conajmniej godzinę, a najlepiej dwie albo trzy. Ważne jest, żeby woda nie gotowała się gwałtownie, ma delikatnie bulgotać, a właściwie, jak to mówi moja mama, "pyrkotać". Istotne jest, żeby w czasie tej godziny, kiedy rosół będzie się delikatnie gotował, zdejmować zbierające się na powierzchni "burzyny", czyli brudną pianę albo coś w rodzaju mętnego osadu. Przy powolnym gotowaniu, nie powinno ich być wiele. W międzyczasie z folii aluminiowej zrobić coś na kształt miseczki albo rynienki, którą trzeba umieścić na małym palniku kuchenki gazowej i położyć w środku cebulę. Włączyć pod cebulą gaz, ma być malutki, żeby nic się nie przypaliło i opiekać w ten sposób cebulę przez kilkanaście minut, do momentu, w którym cebula zacznie puszczać soki. Bardzo lubię ten moment, ponieważ podpiekana cebula pięknie pachnie. Tak przygotowaną cebulę dodaję po to, żeby rosół miał piękny aromat i kolor. Dodaję ją do rosołu pod koniec gotowania, razem z obraną włoszczyzną. Gotować przez 20 minut, po czym wyjąć zarówno mięso, jak i warzywa. Można też rosół przecedzić, żeby pozbyć się ewentualnych "farfocli" jak to się mówi w okolicach Łodzi.
Na sam koniec można dorzucić zioła, w tym sławny lubczyk, który bardzo wzbogaca smak rosołu i razem z nimi pogotować jeszcze chwilkę.
Smacznego!






02 czerwca 2015

Paprykarz z kaszy jaglanej


Dawno nie było na blogu czegoś na kanapki. A zatem oto proszę, pyszny paprykarz, który zadziwił mnie swoim smakiem, wcale nie ustępującym oryginałowi. W przygotowaniu szybki i przyjemny, przez niego zaczęłam ostatnio gotować kaszę jaglaną na garnki.


Paprykarz z kaszy jaglanej
  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej
  • 2 marchewki
  • pietruszka
  • cebula
  • passata albo pomidory krojone z kartonika
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki dobrego sosu sojowego
  • łyżka oliwy z oliwek
  • przyprawy (łyżeczka słodkiej papryki, 1/4 łyżeczki chili, pieprz ziołowy, łyżka majeranku)
Kaszę jaglaną trzeba przed gotowaniem przepłukać na sicie pod zimną wodą, a następnie przelać wrzątkiem (można też podprażyć na suchej patelni, aż zacznie pachnieć orzechowo i przelać wrzątkiem). Gotować 20 minut pod przykryciem, nie mieszając. Odstawić do wystygnięcia.
Marchewkę i pietruszkę obrać i zetrzeć na dużych oczkach tarki. Cebulę obrać i drobno posiekać. Rozgrzać patelnię i na maśle klarowanym albo oleju rzepakowym, zeszklić cebulę. Dodać starte warzywa i dusić pod przykryciem do miękkości (ok. 15 minut). Dorzucić mniej więcej 1/4 szklanki passaty albo krojonych pomidorów przetartych przez sito, ale można też więcej, jeśli ktoś lubi bardziej pomidorowe. Na koniec wrzucić czosnek przetarty przez praskę i połączyć z przestudzoną kaszą jaglaną. Zblendować, ale tak, żeby były widoczne pojedyncze ziarna kaszy jaglanej. Doprawić do smaku.
Smacznego!




03 marca 2015

Krupnik I


Kisiel jabłkowy z poprzedniego posta jest ambrozją, to na pewno, słodziutką i przywracającą do życia, natomiast trochę za małego daje kopa energetycznego po tak wycieńczającej chorobie jak grypa żołądkowa. Dlatego moją drugą propozycją typowo „leczniczą”, stawiającą na nogi po zmartwychwstaniu i pozwalającą nabrać sił do walki jest krupnik. Jak wiadomo nie od dziś, ryż ma właściwości korkujące, dlatego ze sporego arsenału zbóż (obok jest jeszcze kasza jaglana i jęczmienna, najlepsze do krupniku) wybrałam właśnie ryż. Jest to jeden ze sposobów gotowania krupniku, bo jak to mówią, co dom to inny krupnik. Ten konkretny przekazała mi mama, jak większość klasycznych, domowych przepisów zresztą. Ponoć będąc rocznym maluchem pochłaniałam całe miski razem z moją rodzicielką, mającą wówczas problemy z układem pokarmowym. Także dla roczniaka zupa jak znalazł, a nawet dla mniejszego dziecia, jeśli tylko zamiast na wywarze z kurczaka, zrobimy go na bulionie warzywnym.


Krupnik

  • 3 skrzydełka kurczaka
  • 1 wątróbka indycza
  • 5 szklanek wody
  • 1 szklanka ryżu
  • marchewka
  • pietruszka
  • kawałek selera
  • kawałek jasnej części pora
  • pół pęczka natki z pietruszki
  • kilka ziaren pieprzu, 3 ziela angielskie, 2 listki laurowe

Kurczaka i wątróbkę dokładnie umyć, wrzucić do wody, razem z przyprawami, gotować przez 10 minut. Po tym czasie dorzucić obrane warzywa (poza natką i porem). Gotować kolejne 10 minut, wyjąć warzywa i wrzucić ryż. Gotować mniej więcej 20 minut, po tym czasie wrzucić starte na tarce warzywa oraz pokrojonego drobno pora i natkę.
Smacznego i zdrowego!


A w gratisie mały, krupnikowy potwór, łaaaa!


21 marca 2012

47 tygodni - Ciasto marchewkowe


Moją dzisiejszą propozycją w ramach projektu "52 tygodnie", czyli cały rok z deserami, zapraszam Was serdecznie na jedno z lepszych ciast jakie jadłam. Ciasto marchewkowe traktuję jako wyzwanie, ponieważ przepisów na dobre jest mnóstwo, natomiast gdzieś tam kryje się ten jedyny, najlepszy przepis i zamierzam go znaleźć. Jak na razie prezentowany poniżej przepis przebił wszystkie dotąd wypróbowane, choć jak sądzę, da się go jeszcze doszlifować i osiągnąć kolejny, wyższy level marchewkowego wtajemniczenia.
W każdym razie ten przepis jest rewelacyjny i gorąco go polecam, naprawdę wart wypróbowania. Ciasto zniknęło z talerza w ciągu niecałego dnia.


Ciasto marchewkowe
  • 2/3 szklanki mąki pszennej
  • pół szklanki syropu daktylowego (szklanka suszonych daktyli zalana wrzątkiem na noc, następnie odsączonych i zblendowanych na gładko)
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/4 łyżeczki zmielonych goździków
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/4 łyżeczki ziela angielskiego
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego lub z orzechów włoskich
  • 2 jajka, roztrzepane
  • 1 szklanka posiekanych orzechów włoskich
  • pół szklanki posiekanego świeżego ananasa
  • 1 szklanka startej na średnich oczkach marchewki

Ciasto wyjdzie najlepsze, jeśli wszystkie składniki będą w temperaturze pokojowej. Na wstępie w jednej misce wymieszać wszystkie suche składniki, w drugiej zmiksować jajka z olejem i daktylami. Połączyć zawartość obydwu misek, po czym dodać marchewkę, orzechy i ananasy, dokładnie wymieszać. Piekarnik rozgrzać do 175 C, przełożyć ciasto do formy (20cm średnicy) wysmarowanej tłuszczem i obsypanej bułką tartą. Piec 45 minut do suchego patyczka. Wystudzić na kratce.

Serowy krem

  • 1/2 l śmietany kremówki
  • 300g mascarpone
  • 1/2 szkl. syropu klonowego
  • łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka ekstraktu lub pasty z wanilii
Śmietanę ubić na sztywno, pod koniec wlać syrop z sokiem z cytryny i miksować, aż się połączą. Na koniec dodać mascarpone i delikatnie wymieszać łyżką albo miotełką.
Połową kremu serowego przełożyć rozkrojone ciasto, drugą połowę wyłożyć na wierzch. Udekorować orzechami i ewentualnie posypać kakaem.
Smacznego!





21 lipca 2011

Włochy: Ravioli


Czasem lubię zjeść obiad na słodko, taka mała, zazwyczaj letnia fanaberia. To mój sposób, żeby nie jeść deseru, bo w końcu po wchłonięciu sześciu pierożków z owocami, nie ma się już zwykle ochoty na nic, co ma w sobie cukier. Stąd też proponuję Wam dzisiaj danie oczywiście włoskie, ale na słodko, ravioli z serkiem ricotta i jagodami. Nie myślcie, że znęcałam się nad moim M. słodkim obiadem, on dostał wersję z kurczakiem i sosem pomidorowym posypanym startym, żółtym serem. Niestety pożarł swoją porcję tak szybko, że nie zdążyłam zrobić żadnego zdjęcia. Toteż podam Wam przepis, ale będziecie musieli zatrudnić wyobraźnię, by trzecim okiem ujrzeć jak smakowicie wyglądały.


Ravioli na słodko i na wytrawnie
  • 300 g maki
  • 2 jajka
  • 1 żółtko
  • ciepła woda
  • łyżka octu
  • szczypta soli
Wszystkie składniki zagnieść na elastyczne, zwarte ciasto i na 30 minut wstawić do lodówki.
  • 250g serka ricotta
  • 300g jagód
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • 2 łyżki śmietany
  • 1 łyżeczka cukru

Wymieszać serek razem z jagodami i cukrem pudrem. Schłodzone ciasto podzielić na dwie części i każdą rozwałkować na dość cienki, okrągły placuszek, ułożyć na pierwszym kilka razy po 3/4 łyżeczki farszu i przykryć drugim placuszkiem. Lekko nacisnąć w miejscach nie wypełnionych farszem, tak żeby powstały śliczne kopczyki, okroić każdy w dowolny kształt. Brzegi pierożka ravioli lekko przycisnąć dookoła widelcem, żeby powstał śliczny, karbowany wzorek.
Gotować porcjami w osolonej wodzie przez ok 6-8 minut. Podawać polane śmietaną z cukrem.








  • 1 pierś z kurczaka
  • 1 marchewka
  • ulubione przyprawy
  • 1 puszka pomidorów
  • 100g parmezanu

Pierś z marchewką ugotować, bardzo dobrze smakuje ugotowana w bulionie. Pokroić w drobną kosteczkę, doprawić i wymieszać. Postąpić z farszem tak samo jak przy słodkiej wersji ravioli.
Do tego przygotować sos, puszkę pomidorów wrzucić do rondelka i podgrzać, doprawić w najbardziej odpowiadający nam sposób. Mięsne ravioli podawać polane gęsto sosem i obsypane startym parmezanem.
Smacznego!


27 czerwca 2011

Francja: Soupe au pistou



Zauważyłam ze zdziwieniem, że wśród moich propozycji kulinarnych nie znalazła się ani jedna zupa... Jest to dziwne szczególnie dlatego, że jadamy sporo zup, przynajmniej raz w tygodniu zdarza mi się gotować coś wodnistego na obiad. Bardzo często gości na naszym stole rosół, pomidorowa, ogórkowa i zwykła warzywna, jesienią i zimą zdarza się fasolka po bretońsku, zalewajka i barszcz czerwony. Przypuszczam, że winę za taki stan rzeczy ponosi moje lenistwo, ponieważ zupę lubię zjadać szybko, kiedy jest jeszcze ciepła, a szybko stygnie, i nigdy nie mam czasu ani chęci żeby przygotować odpowiednią dla zdjęcia otoczkę. Tym razem jednak wzięłam się za siebie i sfotografowałam dla Was przepyszną zupę rodem oczywiście z Francji, popularną w tym samym regionie co Ratatouille, czyli Prowansji. Jest to ta część Francji, w której króluje oliwa i przyprawy, z niej pochodzą przepisy na najlżejsze dania francuskie jakie znam, delikatne i bardzo wiosenne. Polecam z całego serca tym, którzy lubią od czasu do czasu pożywić się samymi warzywami. W tak rewelacyjnym zestawieniu nawet mój mięsożerny M. skusił się i polubił.


Soupe au pistou

  • fasola biała i czerwona (2 puszki)
  • 3-4 ziemniaki
  • 1 cebula
  • 1 pietruszka
  • 2 marchewki
  • 1 mała cukinia
  • 0,5 kg fasolki szparagowej
  • 2 pomidory
  • przyprawy: sól, pieprz, liść laurowy, pieprz cayenne pesto: pomidor, łyżka przecieru pomidorowego, 3 ząbki czosnku, 2 łyżki oliwy, garść świeżych liści bazylii, starty żółty ser (parmezan lub edam)

Warzywa (bez ziemniaków i pomidorów) kroimy w kostkę, zalewamy wodą i gotujemy z solą, pieprzem i liściem laurowym. Po ok. 15 minutach dodać pokrojone w plastry ziemniaki i gotować do miękkości. Pomidory sparzyć, pokroić w kostkę i rozgotować w rondelku, po czym dodać do zupy. Przygotować pesto: zmiksować bazylię z czosnkiem, dodać obranego i pokrojonego pomidora, przecier i ser, a na końcu wlać oliwę. Pesto i cayenne dodać do zupy pod koniec gotowania.
Smacznego!



02 czerwca 2011

Francja: Boeuf Bourguignon



Wyzwanie czas rozpocząć! Jak już wspominałam w poprzedniej notce pierwszym krajem, którego kulinarne specjały zagoszczą w mojej kuchni, będzie Francja. Ojczyzna Joanny D'Arc, Napoleona Bonaparte, Moliera, Jeana La Fontainea, Victora Hugo, Aleksandra Dumas, Honore de Balzac, Alberta Camusa i Coco Chanel. Kraj romantycznych kochanków, mody, wytrawnego wina i przede wszystkim doskonałej kuchni. Co prawda za samymi Francuzami raczej nie przepadam, bo charakter mają ciężki do strawienia (z zaszczytnymi wyjątkami oczywiście), ale wydaje mi się, że za osiągnięcia kulinarne należy im się wyjątkowy szacunek i podziw.
Na sam początek proponuję Wam doskonałą potrawę, w której zarówno ja jak i mój M. zakochaliśmy się bez reszty, Boeuf Bourguignon. Jest to rodzaj gulaszu pochodzący jak sama nazwa wskazuje z Burgundii, żołądka Francji (dla ciekawskich głową jest oczywiście Paryż, natomiast duszą Szampania). Burgundczycy to naród żyjący powoli, leniwie, jak na prawdziwych hedonistów przystało. Największą radością ich życia jest jedzenie, powolny, dokładny i artystyczny proces jego przyrządzania oraz długie, rozkoszne i oszałamiające zmysły pożeranie efektów. Oryginalnie Boeuf Bourguignon było daniem chłopskim przy czym doskonały smak, rozpływająca się w ustach wołowina oraz wyjątkowo smakowity wygląd sprawiły, że powolutku awansowała do tzw. haute cuisine (fr. wysoka kuchnia), czyli wypracowanej we Francji sztuki kulinarnej, charakteryzującej się przede wszystkim wykwintnością, bogactwem smaków, starannością w przygotowaniu oraz wysoką ceną. Po roku 1970 haute cuisine została wyparta przez nowy nurt w kuchni francuskiej, potraw lekkich, szybko przyrządzanych i zdrowych. Według mnie jednak to właśnie haute cuisine najlepiej charakteryzuje upodobania francuskiego podniebienia.


Boeuf Bourguignon

  • 1 kg mięsa wołowego na pieczeń
  • 10 dag chudego boczku
  • 2 marchewki
  • 2 cebule
  • 1 łyżka mąki
  • szczypta soli
  • pieprz
  • 1,5 szkl. czerwonego wytrawnego wina
  • 1 szkl. bulionu wołowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 liść laurowy
  • 1 łyżka przecieru pomidorowego
  • 1 łyżka oliwy z oliwek

Piekarnik nagrzać do 230 C. Boczek pokrojony w słupki podsmażyć na oliwie, przełożyć bez tłuszczu do żaroodpornego naczynia (najlepszy do tego celu byłby garnek Le Creuset, niestety moje aktualne finanse umieszczają go na razie w sferze marzeń :). Na tym samym tłuszczu zrumienić mięso i również przełożyć do naczynia. Wszystkie składniki w naczyniu przyprawić i oprószyć mąką. Wstawić bez przykrywki do piekarnika na 4 min. 
Po tym czasie wszystko przemieszać i ponownie wstawić do piekarnika na kolejne 4 min. Temperaturę zmniejszyć do 160 C, wyjąć naczynie, dodać wino i bulion tak, by mięso było ledwo przykryte. Dorzucić czosnek, marchew, cebulę, liść laurowy i przecier. Wstawić do piekarnika na 0,5 h, następnie przykryć i piec jeszcze 2-2,5 h. Pod koniec pieczenia można jeszcze dodać małe cebulki. Podawać z przyrządzonymi osobno małymi pieczarkami, bagietką, makaronem bądź młodymi ziemniaczkami.
Smacznego!