Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty

16 października 2015

Hummus

 

Rzutem na taśmę, zamieszczam dzisiaj przepis będący moim wkładem w wyzwanie blogowe Mocnej Grupy Blogerów, o którym więcej możecie przeczytać TUTAJ. W tym tygodniu tematem przewodnim miał być wschód. Zatem skoro macie przed sobą blog kulinarny, musiał się na nim pojawić jakiś przepis z kuchni wschodu.


Będzie to przepis nie byle jaki, ale na pyszny, delikatny hummus, perełkę kuchni arabskiej. Opracowaną według legend przez sułtana Saladyna w czasie wypraw krzyżowych, a w rzeczywistości wzmiankowana już w staroegipskiej książce kucharskiej oraz w pismach Platona i Sokratesa.
Przede wszystkim hummus jest niezwykle bogaty w witaminy i składniki odżywcze, w dodatku bardzo dobrze przyswajalne, co jest niezwykle cenną cechą. Co zatem zaserwujemy sobie pochłaniając kanapkę z hummusem? Przede wszystkim żelazo, co dla maluchów po szóstym miesiącu życia jest niezwykle ważne. Do tego witamina C i kwas foliowy oraz magnez i witamina B6, co wzmocni nasz układ odpornościowy - jesienią rzecz na wagę złota! Ponad to informacją ważną dla starszych smakoszy, będzie to, że zawarta w paście sezamowej metionina oraz wielonasycone kwasy tłuszczowe pomagają obniżyć cholesterol.
Na razie nie czuję się jeszcze na siłach, by zmierzyć się ze świeżą cieciorką, którą trzeba dość konkretnie potraktować, zanim będzie zdatna do jedzenia, ale obiecuję, że się przemogę i dam Wam znać co mi z tego wyszło. Postaram się także wypróbować różne wariacje smakowe hummusu i również wszystkim się z Wami podzielę. Przejdźmy zatem do przepisu!


Hummus
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 czubate łyżki pasty tahini
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • oliwa z oliwek
  • kumin (kmin rzymski)
  • pieprz

Ciecierzycę odsączyć i wrzucić do wysokiej miski. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, tahini oraz sok z cytryny. Dokładnie zblendować na gładką masę, po czym dodać 2 łyżki oliwy i ponownie zmiksować. Jeśli okaże się, że pasta jest zbyt gęsta, można dolać jeszcze trochę oliwy, bądź zalewy z cieciorki. Na koniec doprawić kuminem (u mnie łyżeczka) i pieprzem do smaku. Porządnie wymieszać.
Serwować z chlebkiem pita bądź warzywami (świetnie komponuje się z ogórkiem i papryką). Przechowywać w lodówce 4-6 dni.
Smacznego!







Źródło wiadomości: WHOmus

02 września 2015

Faszerowana papryka à la gołąbki


Dla zabieganych, albo dla tych, co nie lubią kapusty. Tak tak, specjalnie dla Was mam dzisiaj propozycję dania, które u nas w domu zrobiło swego czasu furorę. Robi się znacznie szybciej niż klasyczne gołąbki, a w smaku jest wyśmienite. Moje dziecię zajada się tą wersją znacznie bardziej niż kapuścianą, ale to chyba dlatego, że jest wielką fanką papryki. Mamy teraz sezon idealny na paprykę i pomidory, także polecam gorąco na obiad leczo na przemian z poniższą faszerowaną papryką.



Faszerowana papryka à la gołąbki
  • 1kg zmielonej łopatki wieprzowej
  • duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • majeranek
  • 1 szkl. ryżu
  • pieprz, imbir
  • 12 średniej wielkości papryk (najlepiej nadaje się czerwona albo bladożółta)
  • 1 czerwona papryka (dodatkowo)
  • 3 średnie pomidory albo poza sezonem 500ml passaty
  • zioła prowansalskie, bazylia, pieprz ziołowy, słodka i ostra papryka
  • oliwa

Ryż wsypać na gotujący się delikatny rosół (w proporcji 1:2). Gotować mniej więcej 15 minut, żeby był al dente. Wymieszać z mięsem i poszatkowaną oraz zeszkloną na łyżce oleju, cebulą. Wcisnąć dwa ząbki czosnku i doprawić dwoma łyżeczkami pieprzu oraz sporą garścią majeranku. Odstawić do przegryzienia, a w tym czasie przygotować paprykę.
Z każdej papryki wykroić gniazdo nasienne od góry, ściąć jej czapeczkę tak, żeby powstało coś na kształt paprykowego naczynia. Dodatkową czerwoną paprykę po wykrojeniu gniazda pokroić w paski, a następnie w niedużą kostkę. Wrzucić ją do garnka razem z pokrojonymi w kostkę pomidorami albo passatą i odrobiną oliwy. Zagotować, przy świeżych pomidorach pogotować 5-10 minut na małym ogniu aż pomidory się rozpadną. Pod koniec doprawić do smaku ziołami i przyprawami, jestem zwolenniczką dopasowywania przypraw pod siebie, w składnikach podałam tylko przykładowe, najpopularniejsze przyprawy dodawane do potraw z pomidorami.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Do każdej papryki wlać 2 łyżki sosu pomidorowo-paprykowego i nałożyć farsz mięsny aż po sam wierzch, można z górką ;) Papryki ustawić w foremce albo naczyniu żaroodpornym na sztorc. Piec ok. 45 minut aż mięsna czapeczka się zarumieni.
Podawać z pozostałym sosem pomidorowo-paprykowym.
Smacznego!








Post bierze udział w akcji blogowej Warzywa psiankowate 2015:

22 czerwca 2015

Surówka z kapusty


Póki jeszcze kapustowy szał nie ucichł i na rynku można jeszcze kupić piękne, pękate główki tego pysznego warzywa, uraczę was kolejnym przepisem z kapustą w roli głównej. Tym razem coś bardzo leciutkiego, dodatek do obiadu, albo samodzielne danie na kolację bądź śniadanie. Bardzo lubię surówki wszelkiej maści, a ta jest jedną z lepszych jakie jadłam ;)




Surówka z kapusty
  • 1/2 główki kapusty
  • 200g kukurydzy
  • 2 ogórki
  • 1 papryka
  • pęczek szczypiorku
  • 1/4 szkl. oliwy
  • sok z połówki cytryny
  • 3 łyżeczki syropu klonowego
Kapustę poszatkować na dość drobne kawałki. Ogórka pokroić w plasterki, szczypiorek umyć i posiekać, paprykę pokroić w krótkie paski. Wszystko rzucić do jednej dużej miski. W szklance mieszam składniki na sos i zostawiam do "przegryzienia". Surówkę zalewam sosem na kilka minut przed podaniem, gdyby stała z nim dłużej, kapusta puściłaby dużo sosu i zmieniła nieco smak, choć według mnie nadal jest smaczna, choć wygląda mniej apetycznie. Wszystko dokładnie wymieszać, ja serwuję ją do wszelkiego typu obiadów "kotletowych" czy z mięsnymi roladami. Jest też doskonała jako samodzielny posiłek.
Smacznego!







10 marca 2015

Rolada ze szpinakiem


Dzisiaj chciałam wam zaprezentować danie dla typowych mięsożerców, idealne na wszelkie imprezy, ponieważ pięknie i bardzo smakowicie się prezentuje. Jest to jedna z wersji mięsnej rolady, specjalności kulinarnej mojej mamy. Także młotki w dłoń i rozbijamy!


Rolada ze szpinakiem

  • 1,5kg mięsa (u nas schab, ale może być też np. delikatniejsza pierś z indyka)
  • 400g szpinaku
  • 1 czerwona papryka
  • 200g mozarelli
  • 3 ogórki kiszone
  • 2 ząbki czosnku
  • pieprz ziołowy, zioła prowansalskie, papryka słodka, kurkuma

Szpinak wrzucić na patelnię i poddusić (szpinak może być zarówno mrożony, jak i świeży), aż zmięknie, pod koniec dodać zmiażdżone ząbki czosnku. W tym czasie rozkroić mięso tak, by tworzyło jeden wielki płat, rozbić je nieco i posypać przyprawami według uznania. Mozarellę zetrzeć na dużych oczkach tarki, paprykę i ogórki pokroić w niedużą kostkę. Wymieszać wszystkie składniki farszu i wyłożyć je na mięso. Zawinąć i mocno obwiązać szpagatem, żeby się nie rozeszło. Są dwie opcje pieczenia, roladę można zawinąć w folię aluminiową bądź włożyć do rękawa, po licznych testach uznaliśmy, że wersja z folią aluminiową jest bardziej soczysta i tą polecam dla tych, którzy nie lubią zbyt suchego mięsa. Roladę ze schabu pieczemy 1,5 godziny (wprost proporcjonalnie do wagi mięsa), natomiast roladę z indyka nieco krócej, godzina powinna wystarczyć. Przez pierwsze pół godziny temperatura pieczenia powinna wynosić 200 stopni, po tym czasie trzeba ją zmniejszyć do 170 stopni.
Smacznego!


20 stycznia 2015

Pasta z makreli vel Paprykarz


Bardzo lubię pasty na kanapki. To takie łatwe i szybkie śniadanko bądź kolacja, po prostu kroję bułkę, ładuję pastę z czubkiem i rozpływam się z zachwytu nad smakiem. Mam kilka takich pastowych hitów, które robię w domu dość często, większość da się nawet przystosować do wrażliwego podniebienia Antoniny, dzisiaj jednak mam propozycję, której przez dłuższy czas latorośl moja raczej nie dostanie, ponieważ głównym jej składnikiem jest wędzona makrela. Sama natomiast nie mogę się jej oprzeć, sprawdza się rewelacyjnie i wszyscy domownicy uwielbiają. Z podanej poniżej porcji wychodzą dwa duże słoiki i jeden mały, choć zwykle zawartość małego znika w chwilę po zrobieniu pasty.
Także dzisiaj przepis z serii bez zbędnych teorii i tylko dla dużych. Smacznego!


Pasta z makreli
  • 4 wędzone makrele
  • 2 czerwone papryki
  • 2 zielone papryki
  • 4 średnie cebule
  • 250g przecieru pomidorowego
  • ostra papryka, chili
Zdjąć skórę z makreli i dokładnie oddzielić mięso od ości. Cebulę pokroić na większą kostkę i 5 minut przesmażyć na małym ogniu, po chwili dorzucić paprykę również pokrojoną w większą kostkę. Smażyć aż papryka zmięknie (powinna być lekko al dente, żeby przy nagryzieniu „stawiała opór”). Na koniec dodać koncentrat, dobrze przemieszać i podsmażyć jeszcze ~3minuty razem. Połączyć paprykę z makrelą, dokładnie wymieszać i doprawić do smaku.
Najlepszy jest po dwóch dniach, ale rzadko udaje mu się tak długo przetrwać w lodówce ;)



02 września 2011

Węgry: Leczo oraz recenzja Długiego Weekendu


Dziś mamy pierwszy dzień nowego roku szkolnego (bo jak dla mnie pierwszy września to tylko przywitanie bez trudniejszych zadań). W związku z tą okazją, chciałam zaproponować Wam lekturę idealną do autobusu i tramwaju, bo jak przypuszczam spora część uczniów i studentów musi przebyć ładny kawałek miasta, by dostać się do szkoły lub na uczelnię. Już jakiś czas temu pokazałam Wam na blogu krótki trailer z ogólnym opisem książki, dziś jestem już po lekturze i mogę Wam na jej temat napisać coś więcej. Długi weekend napisała persona bardzo tajemnicza i chcąca pozostać nieznaną, na potrzeby dystrybucji książki przyjęła pseudonim Wiktor Hagen. Nie brzmi to zbyt polsko i tak też brzmi spora część nazwisk głównych postaci książki. Głównym bohaterem jest policjant Robert Nemhauser, człowiek raczej prostolinijny, pragnący jedynie ciszy i spokoju, no i może nieco więcej uprzejmości ze strony bliźnich. Pracuje na warszawskiej komendzie, a jego partnerem jest choleryczny Mario, samotnik gustujący w długonogich blondynkach, nie mających zbyt wiele w głowie, ale za to sporo w okolicach klatki piersiowej. Sam Nemhauser jest szczęśliwie żonaty, przy czym jego żona dąży usilnie do tego, by być niezależną, a poza tym jest ojcem szalonych bliźniaków, kłócących się zajadle o wszystko co się da. Cisza i spokój jest zatem ostatnią rzeczą jaką udaje mu się osiągnąć. Szczególnie, że tuż przed długim weekendem majowym, ginie znany ekolog, którego mógł zabić właściwie każdy, bo facet miał niezwykły talent do zachodzenia ludziom za skórę. Wszyscy wybywają z Warszawy na krótkie wakacje, a Nemhauser zostaje w mieście sam z dziećmi i trupem.
Początek fabuły przedstawia nam się zatem dość sztampowo, jak to zwykle bywa w kryminałach i książkach detektywistycznych kontynuujących piękną tradycję Agathy Christie. Niesztampowe jest natomiast zajęcie, jakim para się nasz główny bohater w czasie wolnym, a mianowicie bawi się w kucharza małej restauracyjki o wdzięcznej nazwie Czarny Tadek. Niestety wątek ten pojawiał się jak dla mnie zbyt rzadko i chyba ciekawsze i zdecydowanie bardziej oderwane od schematu byłoby odwrócenie ról, z naciskiem na kucharza, a z detektywa uczynienie raczej hobby głównego bohatera. Ale to takie moje być może marzenie dziewczyny kochającej pieczenie i gotowanie. W każdym razie przez większość detektywistycznej części książki nasz bohater miota się z jednego punktu miasta do drugiego i choć jest to pewnie całkiem realistyczne, to jednak jako czytelnik troszkę się pogubiłam w trakcie lektury, a dziwnie brzmiące nazwiska migały mi przed oczami bez większej refleksji. Ostatecznie stwierdzam jednak, że książkę czytało mi się dobrze i idealnie nadaje się na podróż środkami komunikacji miejskiej. Pozwalała idealnie przetrwać wszelkie korki i długie przystanki, dzięki temu czas mijał niepostrzeżenie, a o to przecież chodzi w czasie długiej podróży.
Żeby jednak nie było całkiem niekulinarnie, rozpocznę dzisiejszym wpisem węgierski miesiąc, ponieważ obok włoskiej kuchni węgierska jest jedną z naszych najbardziej ulubionych. Dodatkowym powodem jest oczywiście sezon na paprykę, które to warzywko jest niemalże podstawą kuchni tego kraju. Obok papryki na węgierskich stołach króluje także mięso wieprzowe, a wraz z nim cebula. Najsłynniejszą potrawą jest natomiast leczo, określane często jako gęsta zupa i tak też ja je postrzegam, czasem natomiast leczo określa się mianem gulaszu, choć nie wiem do końca z jakich powodów. Tradycyjnie bowiem do lecza nie dodaje się mięsa, ale wyobraźcie sobie mężczyznę, szczególnie mojego mężczyznę, który dostaje pod nos miskę papryki i pajdę chleba, a zrozumienie dlaczego odstąpiłam od tradycji. Bardziej słowiański dodatek kiełbasy uważam za całkiem trafne uzupełnienie tej doskonałej potrawy. A zatem zapraszam na wspaniałą węgierską zupę paprykową, która w okolicach sierpnia i września zawsze królowała w moim domu.


Leczo
  • 5 czerwonych papryk
  • 2 zielone papryki
  • 2 żółte papryki
  • 3 cebule
  • 0,5 kg pomidorów
  • 300g cukinii
  • 0,5kg kiełbasy
  • po łyżeczce słodkiej i ostrej papryki
  • sól i pieprz

Cebulę pokroić na grube półplasterki, zeszklić na rozgrzanym oleju. Dodać pokrojoną w cienkie paski paprykę, dusić na małym ogniu, często mieszając, ok. 5 minut. Pomidory obrać ze skórki, pokroić i dodać do duszących się warzyw. Dorzucić po chwili pokrojoną w kostkę cukinię, dokładnie wymieszać i dodać ostrą i słodką paprykę oraz sól i pieprz do smaku. Dusić 10 minut bez przykrycia, aż pomidory się rozpadną. Pod przykryciem dusić jeszcze 15 minut.

Smacznego!



25 lipca 2011

Włochy: Lasagne


Kiedy za oknem pada deszcz, a nam pozostaje tylko rozpłaszczyć nos na szybie i słuchać kropel deszczu uderzających o ziemię, dobrze jest zjeść coś, co przywodzi na myśl słońce i ciepłą, letnią bryzę znad morza Śródziemnego. Zatem moja dzisiejsza propozycja to Lasagne, tradycyjna potrawa kuchni włoskiej, prosta w przygotowaniu i bardzo smaczna. Tradycyjnych przepisów, jak to zwykle we Włoszech, jest tyle ile kuchni. Można zatem zrobić lasagne z dodatkiem sosu beszamelowego, ale można też zrobić nieco lżejszą wersję z sosem pomidorowym, którą też przygotowałam razem z mamą. Znana jest też wersja ze szpinakiem lub szparagami, niektórzy moi znajomi lubią też wersję z samymi pieczarkami. Najbardziej klasyczna wersja zakłada obecność między płatkami lasagne mielonego mięsa wieprzowego, ale bardzo dobra jest także wersja z kurczakiem.
 Skąd natomiast wziął się pomysł na lasagne? Otóż istnieją trzy teorie na ten temat. Dwie najbardziej prawdopodobne mówią, że potrawa pochodzi ze starożytnej Grecji, sama nazwa kojarzyć się może bowiem z greckim laganoz, które oznacza ciasto bez drożdży, z samej mąki i wody, płaski arkusz ciasta makaronowego pokrojony w paski, bądź lasanon, które oznacza trójnogi stojak pod garnek z wodą. Włosi "pożyczyli" sobie drugie słowo, by nazwać nim garnek do gotowania makaronu. Słowo z czasem awansowało jako nazwa dla całej potrawy makaronowej.
Trzecia teoria natomiast sugeruje, że lasagne pochodzi od czternastowiecznego, angielskiego przepisu na Loseyn pochodzącego z książki "The Forme of Cury", bardzo popularnej za czasów panowania Ryszarda II. Teoria o tyle kontrowersyjna, że według wszelkich podań pomidory stały się popularne w zachodniej Europie dopiero za czasów Kolumba.


Lasagne
  • 1 opakowanie płatków makaronowych do Lasagne
  • 2 podwójne piersi z kurczaka
  • 2 puszki pomidorów
  • 1 papryka
  • 2 ogórki konserwowe
  • 1 duża cebula
  • 100g oliwek
  • 400g pieczarek
  • 200g żółtego sera
  • garść listków bazylii
  • sól, pieprz, ostra papryka, zioła prowansalskie

Pierś z kurczaka pokroić w drobną kosteczkę i namoczyć w sosie sojowym, na pół godziny wstawić do lodówki. W kosteczkę pokroić też paprykę, ogórki i cebulę. Pomidory wrzucić do rondelka razem z posiekaną bazylią i zagotować. W tym czasie pokroić umyte pieczarki i lekko podsmażyć, na tarce o grubych oczkach zetrzeć żółty ser. Wszystkie składniki poza makaronem, mięsem i serem wrzucić do rondelka razem z sosem pomidorowym i dusić pod przykryciem. W tym czasie podsmażyć kurczaka, a zaraz po nim cebulę. W dużym naczyniu żaroodpornym układać kolejno płatki makaronowe, sos pomidorowy i cebulę z kurczakiem, aż do wykończenia wszystkich składników. Na samym wierzchu wysypać starty żółty ser. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 C przez 20 minut pod przykryciem i kolejne 20 minut bez przykrycia.
Smacznego!