Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praliny i czekoladki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praliny i czekoladki. Pokaż wszystkie posty

22 grudnia 2015

Wigilia o niskim IG z Przepysznikiem i Naturą Rzeczy: Śnieżne kuleczki fasolowe


Był duży deser, musi być też jakiś mały, tak na jeden, góra dwa ząbki. Kiedy siedzimy długo przy stole, a rozmowa toczy się tak dobrze, że nawet nie wiemy czy skończymy przed Pasterką, warto sięgnąć po zdrową przegryzkę. Śnieżne kuleczki fasolowe posłużą do tego celu idealnie!


Śnieżne kuleczki fasolowe (ok. 30 sztuk)
(40 g potrawy czyli 1 średnia sztuka: Energia – 70 kcal, Białko – 2,3g,Tłuszcz – 3,5g,Węglowodany -10,3g , IG – 35)

  • 380g czerwonej fasoli (2 szklanki)
  • 5 łyżek kakao
  • 2 łyżki erytrytolu
  • śliwki suszone 15 sztuk
  • szklanka ulubionych orzechów
  • 1/2 szkl. wiórków kokosowych
Fasole zalewamy wodą i zostawiamy do namoczenia na całą noc. Następnie gotujemy ją przez godzinę, wylewamy wodę i odstawiamy fasolę do ostygnięcia. Do garnka z fasolą dodajemy suszone śliwki, kakao, erytrytol. Wszystko dobrze mieszamy i miksujemy blenderem w celu uzyskania jednolitej gęstej masy. Dodajemy pokruszone ulubione orzechy, wszystko mieszamy. Odstawiamy garnek na godzinę do lodówki. Kiedy masa będzie schłodzona, mokrymi rękami formujemy niewielkie kulki a następnie obtaczamy je we wiórkach kokosowych. Po przygotowaniu wszystkich kulek odstawiamy je z powrotem do lodówki i podajemy schłodzone.
Smacznego! 



06 czerwca 2015

Bajaderki II


Kiedyś już wrzucałam na bloga przepis na bajaderki, ale czas go nieco ulepszyć i "ozdrowić", żeby z czystym sercem i sumieniem móc taką bajaderkę zaserwować maluchowi. Sama bardzo je lubię, zarówno za smak, jak i za to, że można do nich wrzucić w zasadzie wszystko, są więc świetnym sposobem na utylizację zeschniętego biszkopta, czy też resztek bakalii z dna opakowań. Okazuje się też, że ciasto, które nie wyszło, po przerobieniu na bajaderkę smakuje jak samo niebo.




Bajaderki II
  • 300g biszkopta bądź innego ciasta
  • soku jabłkowego rozcieńczonego wodą 1:1
  • 0,5 szkl. syropu daktylowego (1 szkl. daktyli zalać wrzątkiem i odstawić pod przykryciem na co najmniej godzinę, odsączyć i zmiksować)
  • 3 łyżki kakao bądź 1,5 łyżki karobu
  • 0,5 szkl. mleka (krowie, kozie albo roślinne)
  • dowolne bakalie (u nas rodzynki, wiórki kokosowe, orzechy nerkowca)
  • dwie garści amarantusa ekspandowanego
  • gorzka czekolada (najlepiej 80% kakao)
  • 50g masła bądź oleju kokosowego
  • wiórki i rodzynki do posypania z wierzchu
Biszkopta bądź inne ciasto, które mamy, rozgnieść na drobno i namoczyć sokiem z wodą, dodać syrop daktylowy, kakao i mleko, po czym zagnieść, aż wszystko się ładnie połączy. Na koniec dosypać amarantus i bakalie i porządnie wymieszać. Przykryć i odstawić w chłodne miejsce na 30 minut.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (do garnka wlać wodę, postawić na nim dopasowaną metalową bądź szklaną miskę - nie może dotykać powierzchni wody pod spodem, do miski wrzucić czekoladę i zagrzać, aż czekolada całkowicie się rozpuści). Dodać wybrany tłuszcz i wymieszać, aż się połączą na gładko. Z bajaderkowej masy ukulać zgrabne kuleczki, u nas wielkości piłeczki ping-pongowej, ale mogą być zarówno mniejsze jak i większe. Każdą kulkę pomazać po wierzchu rozpuszczoną czekoladą z tłuszczem - można też zanurzyć kulki w całości, jeśli są małe. Wierzch posypać wiórkami kokosowymi, rodzynkami albo jeszcze innymi bakaliami, np. poszatkowaną morelą albo orzechami.
Smacznego!









15 grudnia 2011

Pralinki Bounty



Impreza urodzinowa jest tym, co tygryski lubią najbardziej. Krewni i znajomi królika zjeżdżają ze wszystkich stron świata, by Cię mocno przytulić, życzyć „Wszystkiego Najlepszego” i spędzić razem cudny wieczór przy rumie z colą i cytrynką, ciachach, słonych zakąskach i pysznych grzankach z serem i prażonymi orzechami.

A przed Wami niezbyt długi fragment jednej z najwspanialszych książeczek jakie czytałam w życiu, Kubusia Puchatka. Fragment opowiada oczywiście o urodzinach, urodzinach Kłapouchego, osiołkowego pesymisty. Fragment opowiada o tym jak niewiele trzeba, żeby sprawić komuś wielką radość, wystarczy odrobinka dobrej woli i pomysł :] A na koniec prościutki przepis na pierwszy hit mojego urodzinowego przyjątka, pyszne pralinki Bounty.


- Dzień dobry, Kłapouszku! - powiedział.
A Kłapouchy na to:
- Dzień dobry, mały Prosiaczku! Jeśli ten dzień godzi się nazwać dniem dobrym. O czym wątpię - dodał.
- Ale mniejsza o to.
- Moje najlepsze życzenia w dniu twoich urodzin - powiedział Prosiaczek i podszedł bliżej.
Kłapouchy przestał patrzeć na swoje odbicie w wodzie, odwrócił się i spojrzał na Prosiaczka.
- Powtórz to jeszcze raz - powiedział.
- Moje najlep...
- Poczekaj chwilkę.
I chwiejąc się na trzech nogach, zaczął bardzo powoli podnosić swą czwartą nogę do ucha.
- Udało mi się zrobić to wczoraj - wyjaśnił Prosiaczkowi, gdy wywrócił się po raz trzeci - i przyszło mi to z łatwością, a w ten sposób mogę lepiej słyszeć... Więc coś ty takiego powiedział? - I przyłożywszy kopyto do ucha, nastawił je, by lepiej usłyszeć Prosiaczka.
- Moje najlepsze życzenia w dniu dzisiejszym - powtórzył Prosiaczek.
- Masz na myśli mnie?
- Oczywiście, mój Kłapousiu!
- Moje urodziny?
- Tak.
- Że ja mam prawdziwe urodziny?
- Tak, Kłapousiu, i właśnie przyniosłem ci prezent. Kłapouch odjął prawe kopyto od prawego ucha, okręcił się dokoła siebie samego i z wielkim trudem przyłożył lewe kopyto do lewego ucha.
- Muszę to usłyszeć drugim uchem - powiedział. - A teraz powtórz jeszcze raz to, coś powiedział.
- Prezent - rzekł Prosiaczek bardzo głośno.
- Masz wciąż mnie na myśli?
- Tak.
- Wciąż jeszcze moje urodziny?
- Ależ tak, Kłapouszku!
- Moje, przeze mnie obchodzone dziś, prawdziwe urodziny?
- Tak, i właśnie przyniosłem ci balonik.
- Balonik? - zapytał Kłapouchy. - Powiedziałeś: balonik? Wielki, kolorowy przedmiot, który fruwa w powietrzu? Szaleństwo, śpiew i taniec? Hopsasa?!
- Tak. Ale - niestety - bardzo mi przykro, Kłapouszku, bo kiedy biegłem tutaj, żeby ci go przynieść, upadłem.
- Ajaj! Co za nieszczęście! Pewnie biegłeś za szybko. Czyś się aby nie potłukł, mały Prosiaczku?
- Nie... Tylko balonik... Ach, Kłapouszku, ja go pękłem! Zapadła długa chwila milczenia.
- Mój balonik? - zapytał wreszcie Kłapouchy.
Prosiaczek skinął łebkiem.
- Mój urodzinowy balonik?
- Tak, Kłapousiu - odparł Prosiaczek z lekka pociągając nosem. - Proszę. I składam ci przy tym najserdeczniejsze życzenia. - I wręczył Kłapouchemu kawałek mokrej szmatki.
- Czy to to? - zapytał Kłapouchy trochę zdziwiony. Prosiaczek znów skinął łebkiem.
- Balonik?
- Tak.
- Dziękuję ci, Prosiaczku - powiedział Kłapouchy. - Nie gniewaj się, że cię o to pytam - ciągnął - ale jaki miał kolor ten balonik, kiedy jeszcze był balonikiem?
- Czerwony.
- Tak sobie właśnie myślałem... Czerwony... - mruczał do siebie. - Mój ulubiony kolor... A jaki był duży?
- Prawie taki jak ja.
- Tak sobie właśnie myślałem. Prawie tak duży jak Prosiaczek - powiedział smutno sam do siebie. - Mój ulubiony wymiar. Tak, tak.
Prosiaczek poczuł się strasznie nieszczęśliwy i sam nie wiedział, co powiedzieć, a wreszcie pomyślał sobie, że to i tak nie zda się na nic. Wtem usłyszał czyjeś wołanie z drugiej strony strumienia. Był to głos Puchatka.
- Przyjmij ode mnie najlepsze życzenia, Kłapouniu! - wołał Puchatek, który zapomniał, że to już dziś raz powiedział.
- Dziękuję ci, Puchatku, już mi je dziś składałeś - odpowiedział Kłapouchy ponuro.
- Przynoszę ci skromny upominek - powiedział Puchatek z przejęciem.
- Już dziś jeden dostałem - rzekł Kłapouchy.
Puchatek przebrnął wpław strumień i podszedł do Kłapouchego. Prosiaczek siedział trochę z boku i, ująwszy głowę w obydwie łapki, cichutko siąkał nosem.
- Jest to Praktyczna Baryłeczka - mówił Puchatek. - Proszę. A na niej jest napisane: "Z serdecznym Powinszowaniem Urodzin od szczerze ci oddanego przyjaciela Puchatka". To jest właśnie napisane. A baryłeczka służy do przechowywania różnych różności. Proszę. Gdy Kłapouchy obejrzał baryłeczkę, był bardzo wzruszony.
- Ach! - powiedział. - Myślę, że mój Balonik zmieści się akurat w tej Baryłeczce.
- O, nie, Kłapouszku - rzekł Puchatek. - Baloniki są o wiele za duże, żeby mieściły się w baryłeczkach.
Baloniki trzyma się na sznurku.
- Ale nie mój - powiedział dumnie Kłapouchy. - Spójrz, Prosiaczku! I gdy Prosiaczek ze smutną miną rozglądał się dookoła, Kłapouchy wziął balonik w zęby i ostrożnie włożył go do baryłeczki. Potem znów wyjął go z baryłeczki i znów położył na ziemi. A potem jeszcze raz go podniósł i jeszcze raz włożył ostrożnie z powrotem.
- Ależ tak! - rzekł Puchatek. - Wchodzi doskonale.
- Nieprawda? - powiedział Kłapouchy. - Wchodzi i wychodzi doskonale.
- Bardzo się cieszę - rzekł Puchatek uszczęśliwiony- że podarowałem ci Praktyczną Baryłeczkę, w której można przechowywać Różne Różności.
- Bardzo się cieszę - powiedział Prosiaczek uszczęśliwiony - że podarowałem ci coś, co można włożyć do Praktycznej Baryłeczki.
Lecz Kłapouchy nie słuchał. Wkładał balonik i wyjmował go z powrotem, szczęśliwy jak jeszcze nigdy w życiu.
- A czy ja mu nic nie dałem na urodziny? - zapytał Krzyś smutnym głosem.
- Oczywiście że dałeś - odparłem. - Czy już nic nie pamiętasz? Dałeś mu małe - małe...
- Pudełko z farbami do malowania rozmaitych rzeczy.
- A widzisz...
- A dlaczego nie dałem mu tego z rana?
- Bo musiałeś przygotować podwieczorek dla solenizanta. Był na tym podwieczorku torcik z kremem i trzema świeczkami, z wypisanym na wierzchu różowym lukrem imieniem i...
- Ach, prawda, przypominam sobie - powiedział Krzyś.


Pralinki Bounty

  • 200g wiórków kokosowych
  • 100 ml kremówki (śmietanka 30%)
  • 70g cukru pudru
  • 70g masła
  • 200g gorzkiej lub mlecznej czekolady

Wiórki kokosowe wymieszać z przesianym przez sitko cukrem pudrem. W rondelku podgrzać delikatnie śmietankę kremówkę i rozpuścić w niej masło. Nieco przestudzoną mieszaninę wlać do wiórków i cukru, dokładnie wymieszać aż wszystkie składniki połączą się w jednolitą masę. Wstawić na ~30 minut do lodówki.
Z tak przygotowanej masy formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego, bądź nawet nieco mniejsze, chyba że ktoś lubi wersję batonikową, wtedy można spokojnie uformować wałeczek. Kulając nadzienie należy pamiętać, żeby robić to delikatnie, ponieważ masa jest na tyle sypka, że łatwo się przy formowaniu rozpada. Jeśli natomiast za mocno klei się do rąk, można co jakiś czas zamoczyć dłonie w wodzie.
Kuleczki ulokować w lodówce na 2-3 godziny bądź na 25 minut w zamrażarce, zależy jak bardzo zależy nam na czasie. Kiedy nadzienie się chłodzi rozpuścić w kąpieli wodnej czekoladę. Na koniec nadzienie należy „obtoczyć” w czekoladzie. Ja nadziewałam każdą kokosową kuleczkę z osobna na wykałaczkę, dokładnie oblewałam czekoladą i układałam na papierze. Czasem tworzyła się zbyt duża jak dla mnie czekoladowa podstawka, ale to tylko kwestia wprawy jak mniemam.
Kuleczki pozostawić do zastygnięcia, najlepiej wstawić do lodówki na całą noc, wtedy na pewno czekolada ładnie nam zastygnie i kuleczki do niczego się nie przykleją. Dla niecierpliwych pozostaje jeszcze opcja z zamrażarką, oczywiście :]
Smacznego!
 


06 lipca 2011

Orzechowe muffinki i Biała Pavlova


Upiekłam wczoraj Focaccię z oliwkami i cebulką, w sumie wyszły mi trzy placuszki i miałam zamiar cyknąć im dziś zdjęcia, a przynajmniej jednej. Niestety zniknęły zanim zdążyłam chwycić za aparat... M. capnął dwie do pracy na śniadanie i drugie śniadanie, a ja capnęłam trzecią na śniadanie, wiem że to pewna niekonsekwencja z mojej strony, ale ten placuszek taaak na mnie patrzył i łypał oliwkami, że tylko kamień by się nie skusił. W związku z tym przepisu dziś nie będzie, może w przyszłym tygodniu się uda, w zamian proponuję tym razem coś niewłoskiego, ale obiecanego. Mianowicie desery, które zaserwowałam rodzinie w czasie małego przyjątka po ślubie cywilnym.
 Dziś dwie moje propozycje, przepyszna Beza Pavlovej, której jestem fanką, choć za każdym razem coś mi w niej szwankuje oraz rewelacyjne cupcake skopiowane bezlitośnie po smaku z Orzechowej Muffinki w Cupcake Corner. Szczególnie dumna jestem z tej drugiej pozycji, ponieważ porządnie się naszukałam zanim znalazłam odpowiedni przepis (przy czym uległ on też drobnej modyfikacji, a jakże!), przy czym przepisy na polskich stronach zazwyczaj przypominały mi przepisy na dość ciężkie i twarde muffinki, na które przepis już znam. Poniższy przepis natomiast znalazłam na stronie brytyjskiej, wyszły leciutkie jak chmurka albo ptasie mleczko, delikatne i baaaaaardzo czekoladowe. Zarówno moja rodzina, jak i rodzina M. były nimi oczarowane i choć spodziewałam się, że kilka cupcaków zostanie, ponieważ zrobiłam ich stanowczo za dużo, to wszystkie zniknęły, nie został po nich nawet okruszek.


Orzechowa muffinka
(na ok. 12 sztuk)
  • 200g masła
  • 50g gorzkiej czekolady
  • 1/2 szkl. kakao
  • 3/4 szkl. mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 1/2 szkl. cukru pudru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 szkl. śmietany 18%

W rondelku na parze roztopić masło z czekoladą i kakaem, odstawić do ostygnięcia. Piekarnik rozgrzać do 180 C. Mąkę wymieszać z sodą i proszkiem do pieczenia, jajka ubić z cukrem, wanilią i solą, aż w pełni się połączą. Do mikstury dodać schłodzoną mieszankę czekoladową, wsypać 1/3 mąki i dokładnie wymieszać, wlać śmietanę, a kiedy się połączą na gładką masę, dosypać resztę mąki. Wlać do papilotek w foremkach, do ok. 3/4 wysokości. Piec 18-20 minut.

Frosting


  • 150g mascarpone
  • 2-3 łyżki masła orzechowego
  • 2-3 łyżeczki cukru pudru
  • 1/2 łyżeczki zapachu waniliowego

Wszystkie składniki wystarczy dokładnie wymieszać lub zmiksować na gładko.


Pralinki z masłem orzechowym
  • 100g mlecznej czekolady
  • 50 g masła orzechowego
  • foremka silikonowa do kostek lodu lub czekoladek




Czekoladę rozpuścić na parzę (umieścić ją w metalowej misce i postawić na wypełnionym do 1/3 wodą garnku, postawić na gazie i gotować dopóki czekolada się nie rozpuści). Wlać po pół łyżeczki do każdego otworu w silikonowej foremce, odwrócić i lekko strzepnąć, żeby czekolada pokryła ścianki otworków. Wyrównać warstwę czekolady pędzelkiem, żeby nie było dziur. Wstawić na 5 minut do zamrażarki, po tym czasie poprawić warstwę czekolady i do każdej pralinki włożyć po ~1/2 łyżeczki masła orzechowego i przykryć pozostałą czekoladą. Wstawić do zamrażarki na kolejne 5 minut. Po wyjęciu delikatnie wycisnąć każdą pralinkę.
Smacznego!






Biała Pavlova
  • 6 białek
  • 300 g miałkiego cukru
  • 1 łyżeczka skrobi kukurydzianej (można zastąpić ją skrobią ziemniaczaną)
  • 1 łyżeczka białego octu winnego
  • 500 ml śmietany kremówki (choć uważam, że połowa w zupełności wystarczy :)
  • owoce sezonowe

Białka ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodać po łyżce miałkiego cukru, łyżeczkę mąki kukurydzianej/ziemniaczanej i łyżeczkę octu.
 Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia lub folią aluminiową. Wyłożyć na blachę masę białkową, można sobie pomóc rysując na papierze okrąg o średnicy ~25 cm. Piekarnik nagrzać do 180 C i wstawić do środka bezę, po 5 minutach skręcić temperaturę do 150 C. Piec 1,5 godziny i po tym czasie, wyłączywszy grzanie, uchylić lekko drzwiczki, pozostawić tak aż do wystudzenia. Następnie położyć bezę dnem do góry na blacie i zerwać papier/folię aluminiową, ponownie obrócić bezę i na wierzch wyłożyć ubitą kremówkę (w czasie ubijania można do śmietanki dodać dwie łyżeczki cukru i sok z połowy cytryny). Udekorować owocami sezonowymi, w moim przypadku były to maliny, które idealnie komponowały z całością.
Smacznego!