09 lipca 2015

Domowe lody bananowo-orzechowe (bez maszyny)

Lodowego szaleństwa część trzecia! Te lody w moim domu to absolutny hit nad hitami, są przepyszne i wszyscy są w nich zakochani. Delikatne i aksamitne, mają zdecydowanie lepszą strukturę niż klasyczne lody na bazie samej bitej śmietany lub jogurtu i dodatków. To wszystko za sprawą bananów, magicznego składnika, który słodzi, nadaje puszystości i delikatności. Od dzisiaj kupujemy banany na kilogramy :)



Lody bananowo-orzechowe
  • 4 dojrzałe banany
  • 400g śmietany 30%
  • 2 łyżki masła 100% orzechów
Banany pokroić w półplasterki, wrzucić do pudełka i wstawić do lodówki na kilka godzin (4-5), po wyjęciu wrzucić do blendera i zmiksować na gładko. W zasadzie taki sorbet bananowy sam w sobie jest już świetnym deserem :) Ja natomiast ubiłam jeszcze śmietanę na sztywno, dorzuciłam do niej zmiksowane mrożone banany, a na koniec dodałam jeszcze masło orzechowe. Miskę wstawiłam do zamrażarki i po godzinie przemieszałam je miotełką, wstawiłam do zamrażarki i po pół godzinie przemieszałam znowu, mieszanie trzeba powtórzyć jeszcze trzy razy co pół godziny. Tak przygotowaną masę można włożyć do pojemników na lody bądź pudełka z pokrywką czy pudełeczek po jogurcie, które trzeba jeszcze przykryć folią spożywczą, żeby nie obeschły z wierzchu. Wszystkie pojemniki wstawiamy do zamrażarki i zostawiamy na kilka godzin (lodom w małych pojemniczkach wystarczą 3 godziny, lody w dużym pojemniku będą potrzebowały mniej więcej 5-6 godzin).
Tosia rozmiłowała się w samym tylko sorbecie bananowym, takie lody jej w zupełności wystarczają i je też widać na zdjęciach z nią.
Smacznego!









Lody dołączają do Akcji Lodowej 2015 na blogu Magia w kuchni:

08 lipca 2015

Pomidory ze śmietaną


Dziś kolejny z serii przepisów prostych, jeśli nie prostackich ;) Czasem jest po prostu tak gorąco i tak bardzo mi się nic nie chce, że przygotowanie śniadania bądź kolacji staje się wyzwaniem ponad siły. Albo lodówka świeci pustkami i im bardziej zaglądam do środka, tym bardziej nic w niej nie ma. W takich chwilach zawsze pozostaje ratunek w postaci starego przepisu z dzieciństwa, połączenie trzech smaków, które uwielbiałam jako dziecko i uwielbiam do tej pory. Może komuś jeszcze uratuje kolację tak jak mnie? Tosia w każdym razie nie narzekała.



Pomidory ze śmietaną
  • 1 pomidor
  • 1/2 cebuli
  • 1 łyżka śmietany 18%
  • przyprawy (pieprz, bazylia, oregano)
Pomidora dokładnie umyć i osuszyć, wykroić zielony kawałek, pokroić w plastry, a następnie w kostkę. Tak samo postąpić z cebulą i wszystko razem wrzucić do miski. Dodać śmietanę i zioła, wymieszać. Gotowe sycące śniadanie bądź kolacja.
PS. Na zdjęciach cała wielka mich dla pięcioosobowej rodziny, z trzech gigantycznych pomidorów :D
Smacznego!




05 lipca 2015

Domowe lody jagodowe (bez maszyny)


Jest niedziela, jest gorąco, większość ludzi nie będących duchowymi krewniakami jaszczurek czy innych gadów, marzy o tym by się ochłodzić. Mam dla was zatem kolejną lodową propozycję. Sezon na jagody właśnie się zaczął, więc na targ po miskę jagód, albo słoik w rękę i do lasu! A potem po zrobieniu fury pierogów, o TAKICH, i po pożarciu michy zupy jagodowej, o której wkrótce, zabrać się za mieszanie lodów. Pysznych, orzeźwiających, domowych lodów dobrych dla każdego, nawet najmniejszego domownika.



Lody jagodowe
  • 400g śmietanki 30%
  • 0,5kg jagód
  • mały jogurt naturalny
  • syrop klonowy
Jagody opłukać na sicie pod bieżącą wodą i sprawdzić, czy nie zaplątały się między nie jakieś listki czy szypułki. Osuszyć i zblendować w wysokiej misce albo blenderze. Można przecisnąć je przez sito, żeby pozbyć się skórek. Ewentualnie, jeśli ktoś ma sporo czasu i chęci, można też powstały mus jagodowy postawić w garnku na gazie i pogotować, żeby odparować część wody. Dzięki temu lody powinny mieć gładszą konsystencję, z mniejszą ilością kryształków lodu.
Do musu dobrze jest też dodać trochę jakiegoś słodzidła, czy to miodu, czy syropu klonowego, albo cukru jeśli ktoś nie ma w stosunku do niego obiekcji. Jagody są dość kwaśne i w formie lodów ciężko się je je nieosłodzone :)
Śmietanę ubić na sztywno, można ją też trochę dosłodzić syropem. Na koniec dodać mus jagodowy, zostawiając z niego mniej więcej pół szklanki.
Do foremek na lody, które można kupić w IKEI, Empiku albo na allegro za grosze, na dno wlewamy odłożony mus jagodowy, mniej więcej łyżkę. Później na mus wlewamy jogurt naturalny, również mniej więcej łyżkę, a na sam wierzch wykładamy masę śmietankowo-jagodową, aż wypełni foremki. Resztę masy śmietankowo-jagodowej przykrywamy folią i wszystko razem wstawiamy do zamrażarki. Po godzinie masę w misce należy przemieszać łyżką albo najlepiej miotełką. Mieszanie powtarzamy jeszcze po czterdziestu minutach, a później jeszcze trzy razy co pół godziny. Po ostatnim przemieszaniu masę można przelać do jakiegoś pojemnika, albo zostawić w misce przykrytej folią. Lody powinny poleżeć w lodówce co najmniej pięć godzin, a najlepiej całą noc. Te włożone do foremek, są dobre już po czterech godzinach.
Smacznego!










Lody dołączają do Akcji Lodowej 2015 na blogu Magia w kuchni:

04 lipca 2015

Fasolka szparagowa

 

Pewnie stwierdzicie, że oszalałam i zaczynam strzelać banałami. Najpierw kompot z rabarbaru, coś co ponoć każdy doskonale zna i wie jak przygotować, a teraz fasolka szparagowa, jak nic związać, wrzucić w kaftan bezpieczeństwa i zamknąć na cztery spusty. Ale powiem wam, że czasem mnie zaskakuje ilu ludzi nie zna podstaw, a widząc te wszystkie cudownie skomplikowane przepisy, bledną i stwierdzają, że nie umieją gotować, koniec tematu. Dlatego postanowiłam sobie, że będę wrzucać banały kuchenne, właśnie dla takich osób, które pragną czegoś naprawdę prostego.
A tak swoją drogą, to przyznam wam się, że uuuuuwielbiam fasolkę szparagową i kocham lipiec!


Fasolka szparagowa
  • 1kg fasolki szparagowej zielonej
  • woda
  • łyżka masła
Fasolkę najpierw trzeba dobrze umyć, następnie odciąć tę część każdej fasolki, która była przytwierdzona do krzaczka. Następnie trzeba ją wrzucić do garnka i zalać wrzątkiem tak, by zakrył całą fasolkę. Doprowadzić do wrzenia, po czym zmniejszyć ogień i gotować przez 15-20 minut, warto zawsze sprawdzić czy fasolka jest już ugotowana, można nakłuć, a można też zwyczajnie spróbować :) Kiedy fasolka będzie już odpowiednio miękka, odcedzamy ją i wrzucamy łyżkę masła, teraz należy ją przemieszać, najlepiej po prostu nakładając na garnek pokrywkę i podrzucając kilkanaście razy jego zawartość - to po to, żeby nie połamać fasolek, co mogłoby się zdarzyć przy mieszaniu łyżką.
Innym sposobem jest zalanie fasolki zimną wodą, zagotowanie jej i również gotowanie 15-20 minut, fasolka jest wtedy bardziej równomiernie miękka, ale też sporo dobrego oddaje wodzie.
Trzecim sposobem natomiast, jest ugotowanie fasolki na parze. Jeśli mamy parowar albo garnek do gotowania na parze, sprawa jest prosta, jeśli nie posiadamy, zawsze można fasolkę wrzucić na durszlak metalowy, położyć go na garnek z wodą i gotować do miękkości.
Decyzja należy do was, ja wam w każdym razie życzę
Smacznego!
 






02 lipca 2015

Kompot z rabarbaru


Szybko i orzeźwiająco na nadchodzące gorące dni. Zauważyłam, że nie ma u mnie na blogu przepisów na różnego rodzaju napitki, trzeba to koniecznie naprawić :)

Kompot z rabarbaru
  • 300g rabarbaru
  • 3l wody
  • cynamon
  • kawałek wanilii
  • miód/syrop klonowy
Rabarbar dokładnie umyć, obciąć końcówki z obu stron i pokroić na nieduże kawałki (ok. 5cm), wrzucić do garnka i zalać wodą. Zagotować i dorzucić pół łyżeczki cynamonu oraz rozkrojony kawałek wanilii. Gotować na małym ogniu 5-10 minut, aż rabarbar zmięknie, odda kolor i smak wodzie. Przestudzić i dosłodzić do smaku miodem albo syropem klonowym.
Z kostkami lodu, będzie to idealny napitek w gorące dni.
Smacznego!






01 lipca 2015

Pierogi z jagodami


Idąc za ciosem, mam dla was następny jagodowy przepis. Tym razem coś na obiad dla łasuchów, teraz jest dobry czas dla nas. Przepis na podobne danie gościł już na Przepyszniku cztery lata temu (matuchno, toż to szmat czasu...), ale pod postacią ravioli, włoskiego przysmaku. Od naszych swojskich pierogów ravioli niczym się nie różni, ale brzmi bardziej światowo, niczym z eleganckiej restauracji. Pieróg natomiast wielu kojarzy się z barem mlecznym i chatą polskiego chłopa... Precz z takimi pomysłami, pierogi to jeden z naszych najlepszych produktów eksportowych i nie tylko. Pierogi to nasza tożsamość narodowa i duma! Także, bądźmy dumnymi pierogami!

Źródło obrazka: koszulka.tv

W ramach dodatkowej reklamy powiem, że lata temu, moi chrześniacy mający wtedy po 8 lat, pożarli po dziewięć sztuk jagodowych pierogów. Natomiast Tosia, która jak już pisałam za pierogami nie przepada za bardzo, tych pierogów zjadła trzy sztuki :)




Pierogi z jagodami
  • 0,5kg jagód
  • 1kg mąki
  • ~600ml letniej wody
  • 1 jajko
  • 100g roztopionego masła
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
Jagody dobrze umyć na sitku, pod bieżącą wodą i oczyścić z listków i ewentualnych szypułek, dobrze odsączyć.
Mąkę przesiać i dodać pozostałe składniki, zagnieść ciasto. Powinno mieć konsystencję plasteliny, stąd też proporcje wody podałam mniej więcej, wszystko zależności od tego jak glutenowa będzie mąka. Dlatego wodę dobrze dolewać stopniowo, zaczynając od wlania 400ml. Ciasto lubi z wierzchu wysychać, dlatego polecam w czasie lepienia pierogów włożyć je pod miskę.
Odkrawać po kawałku (mniej więcej 1/5 na raz), rozwałkować rękami na grubszy wałek i pokroić go w prostokąty długości ~7cm. Prostokąciki rozgnieść w dłoni na cienki placuszek, na środek każdego wyłożyć łyżeczkę albo dwie jagód. Złożyć na pół i skleić brzeg, można też zrobić palcami falbanki, żeby się lepiej trzymało, albo jak ja kiedyś w dzieciństwie, zrobić karbowanie widelcem :)
Wrzucić na gotującą się, lekko osoloną wodę, przemieszać delikatnie łyżką cedzakową, żeby nie przykleiły się do dna. Od momentu, w którym większość wypłynie na wierzch, gotować 3 minuty. Wyłożyć na półmisek posmarowany tłuszczem, bo lubią przywierać. Podawać z dowolnymi dodatkami na słodko, ale same ze sobą też są bardzo smaczne.
Smacznego!