17 maja 2015

Trylogia pierogowa: Pierogi ruskie


Cytat z łódzkiego baru mlecznego:
- Kto zamawiał ruskie?
Głos z sali:
- Nikt, sami przyszli!

Tak jak z sałatką grecką i rybą po grecku, nikt nie wie czemu pierogi ruskie nazywane są w ten sposób, skoro z Rosją nic wspólnego nie mają. Nie zmienia to jednak faktu, że są pyszne, choć musiałam do nich dorosnąć (więc może jednak mąż ma słuszność, że i Tosia do pierogów dorośnie?). Moja propozycja jest jednak nieco odmienna od standardowej, mam nadzieję, że wam się spodoba i posmakuje.



Pierogi ruskie
  • 250g mozzarelli
  • 250g fety
  • 2 duże ziamniaki
  • 1kg mąki
  • ~600ml letniej wody
  • 1 jajko
  • 100g roztopionego masła
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
Ziemniaki obrać i ugotować. Po lekkim przestudzeniu rozgnieść je widelcem, zetrzeć do nich mozzarellę na małych oczkach tarki i dodać pokrojoną w kostkę fetę. Dognieść jeszcze wszystko widelcem i wymieszać na w miarę gładką masę.
Mąkę przesiać i dodać pozostałe składniki, zagnieść ciasto. Powinno mieć konsystencję plasteliny, stąd też proporcje wody podałam mniej więcej, wszystko zależności od tego jak glutenowa będzie mąka. Dlatego wodę dobrze dolewać stopniowo, zaczynając od wlania 400ml. Ciasto lubi z wierzchu wysychać, dlatego polecam w czasie lepienia pierogów włożyć je pod miskę.
Odkrawać po kawałku (mniej więcej 1/5 na raz), rozwałkować rękami na grubszy wałek i pokroić go w prostokąty długości ~7cm. Prostokąciki rozgnieść w dłoni na cienki placuszek, na środek każdego wyłożyć łyżkę farszu. Złożyć na pół i skleić brzeg, można też zrobić palcami falbanki, żeby się lepiej trzymało, albo jak ja kiedyś w dzieciństwie, zrobić karbowanie widelcem :)
Wrzucić na gotującą się, lekko osoloną wodę, przemieszać delikatnie łyżką cedzakową, żeby nie przykleiły się do dna. Od momentu, w którym większość wypłynie na wierzch, gotować 3 minuty. Wyłożyć na półmisek posmarowany tłuszczem, bo lubią przywierać. Podawać z podsmażoną cebulką, albo solo.
Smacznego!




16 maja 2015

Trylogia pierogowa: Pierogi z kapustą i grzybami


Uwielbiam pierogi. Ale nic w tym dziwnego, to takie typowe polskie danie, którym częstuje się niemalże każdego obcokrajowca, który nasz piękny kraj odwiedzi. Pierogi są też bardzo wdzięcznym tematem kulinarnym, z farszem można szaleć na tyle sposobów, że aż łatwo o zawrót głowy. Pierogi na słodko i na wytrawnie. Z jagodami, serem, kapustą, mięsem, szpinakiem, soczewicą. Już na samą myśl, w trakcie pisania, cieknie mi ślinka.




Tymczasem moje dziecko pogardziło... Aż mnie serce zabolało, no bo jak to, że MOJA córka nie lubi pierogów?! I to żadnych, ani z serem, ani z mięsem... Mąż mnie uspokoił, że do pierogów trzeba dojrzeć, poza tym ona jeszcze jest tak mała, że nie umie zjeść pieroga na dwa kęsy, a przecież tak są najsmaczniejsze. Jedząc tylko farsz albo tylko ciasto, nie można się pierogiem w pełni delektować. Mój mąż i jego teorie. W każdym razie mam nadzieję, że dziecku się zmieni, bo na naszych talerzach pierogi, w różnej postaci, goszczą dość często.
Mam w zanadrzu przepis na trzy różne farsze pierogowe, a w najbliższej przyszłości pojawią się też jeszcze dwa inne, więc już mam w perspektywie rozrost trylogii do pentalogii. Na razie jednak trzy nasze ulubiona, a zacznę od kapusty z grzybami.




Pierogi z kapustą i grzybami
  •  1kg kiszonej kapusty
  • 100g suszonych grzybów lub świeżych pieczarek
  • 1 duża cebula
  • bułka tarta
  • 1kg mąki
  • ~600ml letniej wody
  • 1 jajko
  • 100g roztopionego masła
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
Dzień wcześniej odcisnąć i podgotować kapustę, namoczyć suszone, drobno pokroić i podgotować grzyby. Cebulę poszatkować i zeszklić na patelni. Wszystko razem wrzucić do garnka i dusić przez 20 minut, co jakiś czas mieszając. Na koniec dosypać trochę bułki tartej, żeby pochłonęła wodę, ilość zależy od tego jak wilgotny wyszedł farsz, może się też okazać, że zupełnie nie będzie konieczna, to już niestety muszę pozostawić do oceny kucharki :) Farsz odstawić na noc, żeby się dobrze przegryzł.
Mąkę przesiać i dodać pozostałe składniki, zagnieść ciasto. Powinno mieć konsystencję plasteliny, stąd też proporcje wody podałam mniej więcej, wszystko zależności od tego jak glutenowa będzie mąka. Dlatego wodę dobrze dolewać stopniowo, zaczynając od wlania 400ml. Ciasto lubi z wierzchu wysychać, dlatego polecam w czasie lepienia pierogów włożyć je pod miskę.
Odkrawać po kawałku (mniej więcej 1/5 na raz), rozwałkować rękami na grubszy wałek i pokroić go w prostokąty długości ~7cm. Prostokąciki rozgnieść w dłoni na cienki placuszek, na środek każdego wyłożyć łyżkę farszu. Złożyć na pół i skleić brzeg, można też zrobić palcami falbanki, żeby się lepiej trzymało, albo jak ja kiedyś w dzieciństwie, zrobić karbowanie widelcem :)
Wrzucić na gotującą się, lekko osoloną wodę, przemieszać delikatnie łyżką cedzakową, żeby nie przykleiły się do dna. Od momentu, w którym większość wypłynie na wierzch, gotować 3 minuty. Wyłożyć na półmisek posmarowany tłuszczem, bo lubią przywierać. Podawać z podsmażoną cebulką, albo solo.
Smacznego!




13 maja 2015

Pancakes II


Nie jestem fanką kuchni Ameryki Północnej, prawdę mówiąc bardzo jej nie lubię, bo jest tłusta, mało odżywcza i niezdrowa. Amerykanie lubują się w tonach cukru, przetworzonym jedzeniu, tłuszczach utwardzonych i wielu jeszcze niefajnych rzeczach. Natomiast są dwie rzeczy, które w USA ratowałyby mi życie, mianowicie dobre masło orzechowe (takie bez soli, cukru i tłuszczów utwardzonych, a mają takie) i pancakes. Ale też nie takie klasyczne z cukrem w cieście, tylko w nieco odchudzonej wersji, którą lubię serwować mojemu starszemu siostrzeńcowi jak ma smutny dzień - to jego ulubione placki. A zatem poniżej dzielę się z wami najlepszym przepisem na pocieszające pancakes, jaki znam.




Amerykańskie pancakes
  • 1 i 1/4 szklanki mąki
  • 1 jajko
  • 1 i 1/4 szklanki maślanki
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 1/4 szklanki oliwy
Wszystkie składniki zmiksować razem na gładką masę o konsystencji gęstej śmietany. Rozgrzać patelnię i na średnim ogniu smażyć pancakes z dwóch stron. Najbardziej klasycznym sposobem podania jest kawałek masła położony na jeszcze ciepłego placuszka i syrop klonowy - jest to wyjątkowo smaczne połączenie. Ale pancakes smakują równie dobrze z miodem czy dżemem.
Smacznego!






09 maja 2015

Placuszki kokosowe z bananem

 
Na weekend proponuję placuszki na mleku kokosowym z bananem w kawałkach. Połączenie kokosa i banana jest jednym z moim ulubionych, a gdy do tego poleje się placki syropem klonowym, można wprost rozpłynąć się z rozkoszy. Polecam wszystkim wielbicielom egzotycznych smaków.



Placuszki kokosowe z bananem

  • 3 jajka
  • 120g mąki pszennej
  • 125ml mleka kokosowego
  • 125ml śmietany 18%
  • 2 banany
  • łyżeczka soku z cytryny
  • wiórki kokosowe i syrop klonowy
Jajka zmiksować z mlekiem, śmietaną i mąką na gładką masę, po czym odstawić na 30 minut (niecierpliwym polecam w tym czasie wypić kawę). Banany obrać i pokroić w plasterki, skropić sokiem z cytryny. Ciasto przemieszać i wykładać po dwie łyżki na dobrze rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju kokosowego.  Podsmażyć lekko z jednej strony, na złoty kolor, po czym przewrócić łopatką. Na wierzchu wyłożyć plasterki banana, po czym jeszcze raz przewrócić i podsmażyć dodatkowo aż się zrumieni.
Zdjęcia są zrobione w wersji z bananem wrzuconym do ciasta, ponieważ dziecię było bardzo niecierpliwe, ale postaram się też w najbliższym czasie dodać wersję z bananem przysmażonym na wierzchu, bo jest w moim odczuciu smaczniejsza.
Placki serwować polane syropem klonowym i posypane wiórkami kokosowymi.
Smacznego!





07 maja 2015

Naleśniki ze szpinakiem i fetą


Sądziliście, że naleśnikowy tydzień wyczerpał temat naleśników? Ależ skąd, mam jeszcze sporo pomysłów w zanadrzu! Ten konkretny, ze szpinakiem i fetą, chciałam zamieścić jeszcze w długi weekend, ponieważ przygotowałam je na nasz wypad działkowy, jako jedzenie piknikowe pod chmurką. Przeliczyłam się jednak i małżonek ze szwagierką i Tosia byli tak wygłodniali, że nie było szans na zrobienie jakichkolwiek zdjęć. A wszystko było tak ładnie poukładane w pudełeczkach i wyglądało tak elegancko i fotogenicznie ^_^ Cóż, życie pisze swoje scenariusze i naleśniki musiałam zrobić raz jeszcze w tygodniu. Są naprawdę smaczne i jak pokazuje nasz przykład, świetnie nadają się na majówkowy piknik.



Naleśniki ze szpinakiem i fetą

  • 300ml mleka
  • 2 jajka
  • 125g mąki
  • 30g rozpuszczonego masła
  • 250g piersi z indyka
  • zioła
  • 200g szpinaku mrożonego rozdrobnionego
  • 200g fety
  • 1 ząbek czosnku
  • łyżeczka soku z cytryny
  • zioła
Pierś z indyka dobrze umyć i pokroić na drobną kostkę, obsypać dowolnymi przyprawami i ziołami (u nas pieprz ziołowy, rozdrobnione suszone pomidory, czarnuszka, czosnek niedźwiedzi, bazylia, papryka słodka i ostra oraz kurkuma). Przełożyć do rękawa, zasznurować szpagatem z obu końców i nakłuć w kilku miejscach igłą albo wykałaczką. Piec w 180 stopniach 25 minut.
Mleko zmiksować z jajkami, aż się spienią. Wsypać mąkę i ponownie zmiksować na gładko, na koniec cienką stróżką wlać roztopione masło. Smażyć po 3/4 chochli na dobrze rozgrzanej patelni z odrobiną tłuszczu (masła klarowanego, oleju kokosowego albo rzepakowego).
Szpinak wrzucić do garnka i na małym ogniu rozmrozić i odparować, odstawić na bok. Do jeszcze ciepłego szpinaku wcisnąć czosnek, wsypać zioła i wlać sok z cytryny. Na koniec dodać rozgniecioną fetę i dobrze wymieszać.
Serwować w dowolny sposób, u nas masa szpinakowa z fetą została rozsmarowana na naleśniku, na to wyłożone kilka kawałków indyka i to wszystko razem zawinięte w rulonik.
Smacznego!




05 maja 2015

Budyń jaglano-orzechowy


Pożywne śniadanie dla małego dziecka, często to problem i mamy zachodzą w głowę, co by tu zrobić, żeby nie było kolejną odmianą kanapki. U nas w zasadzie codziennie jest co innego, staram się serwować Tosi jedzenie tak zróżnicowane, jak tylko się da. Codziennie na któryś posiłek są kanapki z różną zawartością, ale na pozostałe posiłki są różne inne wymysły. I to jest na przykład taki wymysł, stworzony na poczekaniu, do czego wszystkich gorąco zachęcam, bo takie spontaniczne dania często okazują się najsmaczniejsze!
Łamiemy też stereotyp, że dzieci BLW nie jadają papek. Jadają, jadają, tylko gęstsze i zawsze przy pomocy rąk lub samodzielnie łyżeczką :D



Budyń jaglano-orzechowy
  • 30g płatków jaglanych
  • 1 szkl. mleka (u nas ryżowe) lub wody
  • 1/2 banana
  • 1 łyżka masła orzechowego
Mleko zagotować, po czym wsypać płatki. Gotować na malutkim ogniu przez mniej więcej 7minut, aż płatki dobrze zgęstnieją (można też użyć ugotowanej i zmiksowanej kaszy jaglanej). Banana zmiażdżyć widelcem na papkę i połączyć z masą jaglaną i masłem orzechowym. Jeśli ktoś preferuje bardziej gładką konsystencję, typowo budyniową, można jeszcze zblendować.
Smacznego!