18 marca 2015

Naleśnikowy tydzień: Pomarańczowe naleśniki

Pomarańcza - owoc, który zna każdy, szczególnie popularny w zimę (tak też przypada ich "sezon" wszakże), kiedy niewiele więcej możemy znaleźć ciekawego na półkach sklepowych. W Polsce zaleca się podawanie pomarańczy dzieciom dopiero po 1 roku życia podczas gdy w Hiszpanii jest to jeden z pierwszych owoców podawanych dzieciom - dlaczego? Odpowiedź jest prosta - nie każdy jest stewardesą i po przeleceniu kilku tysięcy kilometrów ciągle wygląda ładnie, dotyczy to także pomarańczy - to nie owoców się wystrzegamy, ale chemii.
Z chemią można jednak walczyć i to szybko i tanio - nie każdy jednak o tym wie. Wystarczy przepłukać owoce wodą z octem / kwaskiem cytrynowym a potem w wodzie z sodą oczyszczoną - to pozwoli nam się pozbyć wielu bakterii i pestycydów, które chcąc nie chcąc kupujemy razem z pomarańczową bombą witaminową. Tak przygotowaną pomarańczę możemy wykorzystać do.. praktycznie do wszystkiego, pamiętajmy jednak, że biała skórka także zawiera mnóstwo witamin, więc nie obierajmy ich zbyt dokładnie :)


Co jeszcze warto wiedzieć o pomarańczy - warto szukać tych z "pępuszkiem", bo to właśnie te są zazwyczaj słodkie i bez pestek (zostały wchłonięte przez malutką pomarańczę, która zaczęła rosnąć w środku). Poza tym jak wszystkie owoce - kolor nie za ciemny, nie za jasny, bez plamek, miła w dotyku i najlepiej żeby jeszcze sama ugotowała nam obiad ;)

A propo obiadu.. Co powiecie na naleśniki?



Pomarańczowe naleśniki
(jeżeli masz swój ulubiony przepis to po prostu spróbuj zastąpić część wody/mleka wyciśniętą pomarańczą)

  • Wyciśnięta pomarańcza
  • Szklanka mleka (u nas ryżowego)
  • 1,25 szklanki mąki (pszenna lub jaglano-pszenna)
  • 2 jajka

Wymieszać i smażyć na małej ilości tłuszczu na rozgrzanej patelni.
Podawać z ulubionym nadzieniem - z dżemem, owocami, twarożkiem z karobem (wtedy uzyskamy fajny kontrast ;)) czy czym tylko chcemy.



Bibliografia:
  • http://www.akademiawitalnosci.pl/jak-usunac-pestycydy-z-warzyw-i-owocow/
  • http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/pomarancze-wlasciwosci-lecznicze-i-wartosci-odzywcze_37382.html

17 marca 2015

Naleśnikowy tydzień: Zielone naleśniki


Zielono mi! Ah tak tak, na sercu i w duszy, za oknem i na talerzu. Dziś moje pokrewne irlandzkie dusze świętują Dzień Św. Patryka, w oczach mieni się od rudych bród, złota, zielonych listków koniczyny, kapeluszy z klamerką i wróżek. Łączymy się zatem z nimi, niestety nie ciałem, ale chociaż smakiem i kolorem. No i oczywiście cały czas w duchu Tygodnia naleśnikowego, więc na naszych talerzach piętrzą się i królują zielone naleśniki. Pyszne, puchate i naprawdę godne polecenia. Najlepiej smakują na zimno, więc sprawdzą się idealnie w roli przekąski spacerowej.



Zielone naleśniki
  • dowolna ilość szpinaku (od tego zależy intensywność koloru), u nas ~6 brykietów
  • 300ml dowolnego mleka
  • 150g mąki pszennej
  • 2 jajka
  • 30g masła
  • łyżka soku z cytryny
  • serek śmietankowy
  • łosoś
Szpinak odmrażamy na patelni bądź dusimy do miękkości, jeśli dorwaliśmy świeży. Mleko zmiksować z jajkami, aż się zacznie pienić, dodać mąkę i zmiksować na gładko, następnie cienką stróżką wciąż miksując wlać roztopione masło i sok z cytryny. Na koniec dodać odparowany i rozdrobniony na papkę szpinak (można zblendować). Po dodaniu szpinaku można jeszcze dosypać mąki, jeśli uznacie, że ciasto jest za luźne. Powinno mieć konsystencję śmietany. Smażyć na odrobinie tłuszczu. Podawać posmarowane serkiem z kawałkami łososia i zwinięte w rulonik. Tosia pożarła naleśnika z samym serkiem. Mimo, że naleśniki mają w sobie szpinak, doskonale komponują się także z farszem na słodko, także można puścić wodze fantazji.
Smacznego!






Niniejszy post bierze udział w akcji Zielono mi... do której wszystkich serdecznie zapraszam! O akcji przeczytacie pod TYM linkiem.

16 marca 2015

Naleśnikowy tydzień: Różowe naleśniki


Poniedziałek! Pierwszy dzień naleśnikowego tygodnia na Przepyszniku. Nasza pierwsza naleśnikowa propozycja, otwierająca ten wspaniały i niezwykły tydzień, to różowe naleśniki! Absolutny hit i eksplozja wspaniałego smaku, a do tego uczta dla oczu. Danie znakomite dla małych kapryśników, którzy nie lubią warzyw, a do tego wypatrzą je wszędzie. Od razu zdradzę wam sekret, że naleśniki i placki to znakomita skrytka na wszelkiej maści warzywa, można w nich przemycić niemalże wszystko. Najlepiej oczywiście zachęcać i rozsmakowywać dzieci w warzywach od samego początku, ale jeśli już mamy w domu grymaśnika, trzeba się wzbić na wyżyny kreatywności, a z czasem młodociany powolutku da się przestawić na właściwe tory.


Nasze naleśniki zostały podane w dwóch wersjach, z musem jabłkowym (jabłko starte na tarce i delikatnie podduszone, żeby się rozpadło) oraz z domowym dżemem żurawinowo-jabłkowym z kapką bitej śmietany – taka wersja na wypasie. Gdybyśmy jednak mieli w domu gruszkę, na pewno zrobiłabym mus właśnie z niej, ponieważ gruszka i burak to tandem idealny!
Sam przepis, tak jak zresztą zapowiadałam, opiera się na podstawowym przepisie naleśnikowym Gordona Ramsaya, który znajdziecie TUTAJ, modyfikacje jakie wprowadziłam: dodałam warzywo, w związku z czym musiałam zmniejszyć ilość mleka (warzywo niesie ze sobą sporo soczystości) i jajko jako lepik, żeby ciasto lepiej się trzymało. Dodałam także trochę soku z cytryny, który pomaga w przyswojeniu się żelaza z buraka.



Różowe naleśniki

  • 1-2 buraki
  • 1 szkl. mleka
  • 125g mąki
  • 2 jajka
  • 1 łyżka soku z cytryny

Buraka ugotować/upiec, obrać ze skórki i zblendować. Dodać resztę składników i dokładnie zmiksować. Smażyć na odrobinie tłuszczu, najlepiej na klarowanym maśle bądź oleju kokosowym. Podawać z dowolnymi dodatkami (jabłko, gruszka, banan, rozmaite dżemy, bita śmietana). Naleśniki w tej formie są bardzo puchate i naprawdę przepyszne.
Smacznego!





15 marca 2015

Calzone


Dzisiaj mam dla was propozycję dania w stylu włoskim (nie wiem czy pamiętacie, ale to moja absolutnie ulubiona kuchnia jak na razie), coś w stylu pizzy zawiniętej w pieroga, więc idealnej jako przekąska na dłuższe wyjścia. Całą trójką (Cynamon niestety nigdy nie miał okazji spróbować, ale na pewno też by mu smakowało) jesteśmy wielkimi fanami Calzone i polecamy go nie tylko miłośnikom smaków Italii.


Calzone

  • 80g drożdży
  • łyżeczka cukru/zdrowszego słodzidła
  • żółtko
  • jajko
  • 200g masła
  • 5 łyżek śmietany
  • 5 łyżek mleka
  • 500g mąki pszennej
  • sos: pomidory/ przecier pomidorowy + passata + wybrane zioła
  • kulka mozzarelli
  • 3-4 łyżki kukurydzy
  • 200g piersi z indyka upieczonej w ziołach z oliwą
  • 1 ogórek kiszony
  • 1 cebula
  • pół czerwonej papryki
  • roztrzepane jajko + mak/sezam/zioła/czarnuszka

Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku z dodatkiem cukru i 3 łyżkami mąki (niektórzy robią zaczyn z samych drożdży i mleka albo wody, według mnie dodatek cukru i mąki jest konieczny, żeby drożdże miały się czym pożywić, ale jeśli umiecie zrobić tak, żeby cukier był niepotrzebny, gratulacje! :D ) i odstawić na 10-15 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (ja wstawiam do piekarnika nastawionego na 40-50 stopni. W tym czasie przesiać mąkę i przygotować sos pomidorowy – wystarczy wymieszać wszystkie składniki ze sobą i odstawić, żeby się nieco przegryzł, moja mieszanka ziół to: bazylia, kurkuma, papryka słodka i ostra oraz mieszanka przyprawowa z pomidorów, czosnku i czarnuszki. Kiedy drożdże ładnie nam się spienią, trzeba je dorzucić do mąki i przemieszać drewnianą łyżką, po czym wrzucić pozostałe składniki poza masłem i wstępnie wyrobić ciasto. Masło dobrze jest wcześniej pokroić w nieduże kwadraciki i wgnieść je pojedynczo w ciasto. Wyrobić przez ok. 10 minut, aż ciasto zacznie odchodzić od miski i dłoni, po czym odstawić na 30 minut do wyrośnięcia (można dłużej). W tym czasie pokroić ogórka, cebulę i paprykę w drobną kostkę, a mozzarellę zetrzeć na małych oczkach tarki. Ciasto podzielić mniej więcej na 12-14 kawałków i z każdego uformować placek (trochę jak na mini pizzę). Placek posmarować sosem pomidorowym, zostawiwszy ~1cm czystego brzegu i na połowę wyłożyć dowolną ilość składników w dowolnej konfiguracji oraz proporcjach. Tutaj niestety miałam mały kłopot, bo ciast o jest dość delikatne i przy większej ilości trochę się rozchodziło, także na pewno będę jeszcze kombinować nad lepszym ciastem, choć to w smaku nie ma sobie równych. Po wyłożeniu składników składamy ciasto jak przy pierogach i zaciskamy brzegi (można zawinąć do góry, albo ścisnąć, jak kto woli). Można je jeszcze odstawić na 20 minut, żeby odpoczęły, po czym posmarować z wierzchu roztrzepanym jajkiem i posypać wybraną posypką – u nas mak. Piec 30 minut w 175 stopniach.
Smacznego!



14 marca 2015

Makaron ze szpinakiem


Po raz kolejny zaklinamy z Tosią wiosnę, wzywamy ją gromkim głosem, serwując sobie na obiad kolejne zielone potrawy. Po makaronie z pietruszkowym pesto, nastał czas szpinaku, który na początku rozszerzania diety nie przypadł mojej małej Truskawce do gustu, wręcz nim pluła. Dzisiaj jest już dla szpinaku nieco łaskawsza, a wręcz się z nim przeprosiła, utuliła i obcałowała, co widać na zdjęciu nieco niżej. Szpinak choć nie jest aż tak niezwykły, jak mówi popularny mit, jest nadal bardzo zdrowy i przede wszystkim smaczny. W najbliższych dniach będę miała dla was jeszcze jedną propozycję, w której zagra jedną z głównych ról, ale o tym na razie cicho sza! Dzisiaj makaron penne ubabrany malowniczo w szpinakowym „sosie”.


Makaron ze szpinakiem
  • dowolny makaron
  • 5-7 brykietów szpinaku mrożonego
  • 100g serka śmietankowego lub śmietany 18%
  • ząbek czosnku
  • łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżki zmielonych na mąkę nerkowców
  • przyprawy: u nas mieszanka pomidorów suszonych, czosnku, czarnuszki i pieprzu ziołowego
Makaron ugotować tak, jak lubimy najbardziej (u nas al dente). Szpinak wrzucić na patelnię i pozwolić mu się powoli rozmrozić, dorzucić wybrane przyprawy, wlać sok z cytryny, wsypać mąkę z nerkowców i sprasowany czosnek. Na koniec wrzucić do miseczki albo szklanki serek bądź śmietanę i wymieszać kolejną z jedną, dwoma i z trzema łyżkami ciepłego szpinaku, aż się ogrzeje, po czym wmieszać w resztę szpinaku (polecam tak zrobić po to, żeby śmietana się nie zważyła). Makaron wrzucić do „sosu” i dokładnie wymieszać.
Smacznego!




Niniejszy post bierze udział w akcji Zielono mi... do której wszystkich serdecznie zapraszam! O akcji przeczytacie pod TYM linkiem.

13 marca 2015

Placuszki twarogowe


Dzisiaj szybka propozycja śniadaniowa, bardzo sycące placuszki twarogowe, które zapewnią mnóstwo energii i zaspokoją głód największego nawet żarłoka. Jednocześnie placuszki są swego rodzaju zapowiedzią na przyszły tydzień, będzie to coś absolutnie niezwykłego i cudownego, ci którzy czytują Przepysznik regularnie wiedzą, że jestem ogromną miłośniczką wszelkich naleśników i placków, dlatego przyszły tydzień dedykujemy naleśnikom! Tak, Tydzień Naleśnikowy, każdego dnia inny naleśnik, nie wiem jak wy, ale ja się tym ekscytuję! A na razie zapraszam was pod TEN link, gdzie znajdują się wszystkie dotychczasowe przepisy naleśnikowo-plackowe z Przepysznika.


Placuszki twarogowe
  • 3 jajka
  • ok. 250 g twarogu
  • 4 łyżki mleka
  • 3/4 szklanki mąki
  • olej do smażenia
Oddzielić białka od żółtek. Twaróg dobrze zmiksować blenderem, dodać mleko, żółtka i mąkę, wymieszać aż się wszystko połączy. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wmieszać ją w masę twarogową. Patelnie dobrze rozgrzać. Placuszki nakładać łyżką, po jednej na placuszka. Smażyć do zrumienienia z obu stron, przy smażeniu pierwszej można przykryć patelnię pokrywką, żeby placuszki ścięły się też z wierzchu, wtedy łatwiej je przewrócić. Podawać z ulubionymi dodatkami, u nas z masłem orzechowym, syropem klonowym i dżemem z czarnej porzeczki.
Smacznego!





10 marca 2015

Rolada ze szpinakiem


Dzisiaj chciałam wam zaprezentować danie dla typowych mięsożerców, idealne na wszelkie imprezy, ponieważ pięknie i bardzo smakowicie się prezentuje. Jest to jedna z wersji mięsnej rolady, specjalności kulinarnej mojej mamy. Także młotki w dłoń i rozbijamy!


Rolada ze szpinakiem

  • 1,5kg mięsa (u nas schab, ale może być też np. delikatniejsza pierś z indyka)
  • 400g szpinaku
  • 1 czerwona papryka
  • 200g mozarelli
  • 3 ogórki kiszone
  • 2 ząbki czosnku
  • pieprz ziołowy, zioła prowansalskie, papryka słodka, kurkuma

Szpinak wrzucić na patelnię i poddusić (szpinak może być zarówno mrożony, jak i świeży), aż zmięknie, pod koniec dodać zmiażdżone ząbki czosnku. W tym czasie rozkroić mięso tak, by tworzyło jeden wielki płat, rozbić je nieco i posypać przyprawami według uznania. Mozarellę zetrzeć na dużych oczkach tarki, paprykę i ogórki pokroić w niedużą kostkę. Wymieszać wszystkie składniki farszu i wyłożyć je na mięso. Zawinąć i mocno obwiązać szpagatem, żeby się nie rozeszło. Są dwie opcje pieczenia, roladę można zawinąć w folię aluminiową bądź włożyć do rękawa, po licznych testach uznaliśmy, że wersja z folią aluminiową jest bardziej soczysta i tą polecam dla tych, którzy nie lubią zbyt suchego mięsa. Roladę ze schabu pieczemy 1,5 godziny (wprost proporcjonalnie do wagi mięsa), natomiast roladę z indyka nieco krócej, godzina powinna wystarczyć. Przez pierwsze pół godziny temperatura pieczenia powinna wynosić 200 stopni, po tym czasie trzeba ją zmniejszyć do 170 stopni.
Smacznego!