24 grudnia 2010
23 grudnia 2010
Świąteczne ciasteczka cz. III - Ciasteczka z przygodami
Mam dzisiaj dla Was ostatnią przedświąteczną (ale nie ostatnią w ogóle) propozycję świątecznych ciasteczek. Tym razem będą to ciasteczka pieczone nie w mojej własnej kuchni, ale w kuchni rodziców M., z więc absolutnie nie miałam pojęcia gdzie co jest, co jest i w jakiej ilości. Dlatego też cynamon na gwiazdki Zimtsterne został zmielony w moździerzu zręcznymi rączkami M. Po migdały musieliśmy zrobić całą wyprawę. Alkohol został wyszperany z dna barku, a goździki zastąpiłam przyprawą korzenną. Mimo tych wszystkich trudności, ciasteczka wyszły przepyszne, a ich smak zmieniał się właściwie z godziny na godzinę. Najpierw gwiazdki i kwiatuszki były bardzo mięciutkie, jak ciągutki, później zrobiły się twarde niczym sezamki, w tej chwili kwiatuszki nadal przypominają sezamki, natomiast gwiazdki znowu są ciągutkowe, dzięki czemu przez większość domowników oceniła je na sześć :] Ostatnie, Milanais natomiast są bardzo delikatne, trochę biszkoptowe, idealne do herbatki albo kawki, za chwilę zabieram się za polukrowanie. W każdym razie ciasteczka są naprawdę warte spróbowania i gorąco je polecam, jeśli już nie na święta, to na Sylwestra.
Przepis radośnie podpatrzony u Bei.
Brunsli
- 100g gorzkiej czekolady
- 250g zmielonych migdałów
- 150g cukru
- 2 łyżki kakao
- 2 łyżki mąki
- 1/4 łyżeczki cynamonu
spora szczypta mielonych goździków
- szczypta soli
- 2 białka
- 2 łyżeczki ulubionego alkoholu
Czekoladę rozpuścić na parzę i odstawić do wystygnięcia. Suche składniki wymieszać. Białka ubić na piankę i dodać do suchych składników, następnie dodać przestudzoną lekko czekoladę i alkohol. Wszystko dokładnie wymieszać, po czym wstawić do lodówki, bo inaczej cisto absolutnie odmawia współpracy i nie chce dać się rozwałkować. Po około 1 godzinie, rozwałkować ciasto na stolnicy obsypanej cukrem, na grubość ~1 cm i wykrawać ciasteczka. Zostawić do wysuszenia na minimum 6h (lub tak jak ja na całą noc). Piec ok. 6 min. w 200 C. Studzić na kratce.
Zimtsterne
- 2 białka
- szczypta soli
- 200g cukru
- 350g drobno zmielonych migdałów
- 1 1/2 łyżki cynamonu
- 1/2 łyżeczki alkoholu lub soku z cytryny
Białka ubić z solą na sztywną pianę, dodać cukier, dobrze wymieszać, dodać migdały, przyprawy i alkohol/ sok z cytryny, wymieszać i koniecznie schłodzić. Masa będzie bardzo lepka, dlatego dobrze jest rozwałkować ją przez folię albo papier śniadaniowy. Wałkować na stolnicy wysypanej cukrem, na grubość ok 7 mm. Wykrawać gwiazdki i zostawić na min. 6h (lub na całą noc). Ja wyrobiłam ciasto wieczorem, na obydwa rodzaje ciasteczek. a piekłam je na drugi dzień. Piec również 6 min. w 200 C.
Bea w przepisie zaproponowała jeszcze posmarowanie gwiazdeczek lukrem, ja się jeszcze zastanawiam :} Dla chętnych do zrobienia lukru potrzebujemy 1 białko + 175g cukru pudru. Można lukrem posmarować przed pieczeniem, wtedy zostawiamy lukier razem z ciastkami na całą noc do wysuszenia.
Milanais
- 250 g miękkiego masła
- 225g cukru
- szczypta soli
- 3 jajka
- otarta skórka z 1 pomarańczy (otarłam 2)
- otarta skórka z 1 cytryny
- 500g mąki
Masło utrzeć, dodać cukier i sól, ucierać aż do białości, następnie dodać pojedynczo jajka. Gdy wszystkie składniki połączą się na gładką masę, dodać skórki, mąkę i wszystko dobrze wyrobić. Ciasto będzie bardzo delikatne, kremowe i mięciutkie, dlatego należy schłodzić je przez co najmniej 2h w lodówce. Na 10 minut przed wałkowaniem wyjąć je z lodówki. Wałkować na grubość ~7mm na stolnicy wysypanej mąką. Wykrawać serduszka. Ułożyć na blasze i odstawić w chłodne miejsce na ok. 15min. Piec 10 minut w 200 C.
Wystudzone ciasteczka posmarować lukrem ze 150g cukru pudru rozrobionych z 2 łyżkami soku z cytryny.
Smacznego!
Etykiety:
ciastka,
czekoladowe,
desery,
podwieczorki,
Wigilia
21 grudnia 2010
Świąteczne ciasteczka cz. II - Cynamonowe z rodzynkami
Są to ciasteczka bardzo kruchutkie, niesamowicie cynamonowe, ze słodziutką, rodzynkową niespodzianką w środku. Zdecydowany The Best według mojego M., piekę mu je zazwyczaj, kiedy jest smutny i trzeba go troszkę pomiziać po serduszku.
Ciasteczka cynamonowe z rodzynkami
- 250g mąki
- 125g cukru
- 2 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 150g masła
- aromat rumowy
- 1 jajko
- 100g rodzynek
Suche składniki wymieszać w jednej misce, dokładnie żeby cynamon pojawił się w odpowiedniej ilości w każdym ciasteczku. Miękkie masełko posiekać na papierku w drobną kosteczkę i wrzucić do suchych składników. wlać aromat i wbić jajko, po czym szybko wyrobić gładkie ciasto. Na koniec wsypać rodzynki i zagnieść jeszcze raz.
Ciasto wałkować "na grubość rodzynek", nie może być za cienkie, bo zamiast ciasteczek, upieczemy węgielkowe blaszki :] Wykrawać szklanką, albo foremkami. Można też zrobić z ciasta dość gruby wałeczek i pokroić go na plasterki. Wszystko zależy od naszej pomysłowości. Piec ok. 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180 C.
Smacznego!
Przepis dołączam do akcji Świąteczne prezenty oraz Ciasteczkowy potwór:
Etykiety:
bakalie,
ciastka,
desery,
podwieczorki,
Wigilia
20 grudnia 2010
Rabanada
Rabanada
- 1 czerstwa bagietka bądź chałka pokrojona na kromki
- 2 szklanki mleka
- 3 jajka
- cukier puder
- cynamon
W miseczce rozkłócić jajka jak na omlet, do drugiej wlać mleko. Kromki najpierw wrzucić na chwilę do miseczki z mlekiem, poczekać aż nasiąkną, po czym "obtoczyć" je w jajku. Smażyć na średnim ogniu z olejem lub bez, aż się zrumienią z obydwu stron. Wyłożyć na papier śniadaniowy, a kiedy nieco przestygną, posypać cukrem pudrem wymieszanym z cynamonem. Podawać na ciepło lub na zimno.
Smacznego!
Etykiety:
kolacje,
podwieczorki,
proste,
śniadania
19 grudnia 2010
Świąteczne ciasteczka cz. I - Cranberry Noël
Pierwsze w kolejce ustawiły się kruchutkie Cranberry Noël. Od dawna polowałam na odpowiednią chwilę, by je upiec. Na zdjęciach wyglądają jak dla mnie zjawiskowo. Uwielbiam kontrast zielonych pistacji i czerwoniutkiej żurawiny. Nie wspominając już nawet o ich smaku, bo to, że są pyszne jest oczywistą oczywistością. Przepis jest też nieprzyzwoicie prosty i szybki, zagnieść, schłodzić, upiec, a potem już tylko rozkoszować się smakiem. I choć cena obydwu bakaliowych składników jest nieprzyzwoicie wysoka, nie darowałabym sobie, gdybym ich nie upiekła. Jak się ostatecznie okazało smak tych przeuroczych ciasteczek dorównuje, a nawet przewyższa urok ich wyglądu. Są bardzo delikatne i bardzo waniliowe, prawdziwe niebo w ustach.
Dla odrobiny humoru dodam, że M. stwierdził co następuje: "Wyglądają jak lody waniliowe... Pachną jak lody waniliowe... Żeby były dobre, trzeba je włożyć do lodówki... Dziwne ciasteczka..." :D Największym nawet dziwakom trzeba jednak dać szansę, zatem spróbował i... się zakochał. Chyba jestem zazdrosna :]
Cranberry Noël
- 225g miękkiego masła
- 1/2 szkl. cukru pudru
- 2 łyżki mleka
- 1 łyżeczka esencji waniliowej (ja wlałam cały flakonik)
- 1/2 łyżeczki soli
- 2,5 szkl. mąki pszennej
- 3/4 szkl. suszonej żurawiny
- 1/2 szkl. grubo posiekanych orzechów (ja dodałam pistacje)
Masło utrzeć z cukrem, dodać mleko, wanilię, sól i dokładnie zmkisować. Następnie stopniowo dodać mąkę, cały czas mieszając łyżką. Dodać żurawinę i orzechy, krótko wyrobić, żeby rozprowadzić bakalie. Podzielić ciasto na dwie części i uformować z nich wałeczki długości ~30sm. Zawinąć je szczelnie w folię spożywczą i włożyć do lodówki na co najmniej 2h.
Piekarnik rozgrzać do 200 C, a blachę wyłożyć papierem śniadaniowym. Ostrym nożem pokroić wałeczki na plasterki o grubości ~7mm. Piec 10-12 minut.
Część ciasteczek piekłam na blasze, a część w foremce do ciasta postawionej na kratce i okazało się, że te pierwsze troszkę za mocno przypiekły się na spodzie, drugie natomiast były idealne. Ot, taka konkluzja i podpowiedź na koniec.
Smacznego!
Przepis dołączam do akcji Świąteczne prezenty oraz Ciasteczkowy potwór:
Etykiety:
ciastka,
desery,
podwieczorki,
proste,
Wigilia
16 grudnia 2010
Miłosne spaghetti
W dzieciństwie jedną z moich ulubionych bajek był "Zakochany kundel", z resztą do dziś uważam, że to najpiękniejsza opowieść o miłości, oddaniu, wolności i przyjaźni. Wielkie słowa, do zwykłej bajki powie ktoś, ale w końcu to właśnie bajki uczą dzieci tych pierwszych, najważniejszych prawd o życiu. Tramp długi czas był dla mnie wzorem idealnego męskiego charakteru, niesforny, niepokorny, chroniący swoją damę w każdej sekundzie oraz nie pozbawiony dzikiego uroku i czaru plebejusza. Nigdy mnie nie dziwiło, że biedna, mała spanielka, z którą bardzo się identyfikowałam, straciła całkiem głowę dla romantycznego kundelka. Mój M. jest dokładni taki jak Tramp, a w każdym razie moja wyobraźnia tak twierdzi, zatem specjalnie dla niego przyrządziłam najbardziej miłosną potrawę jaką znam - zapewne już się domyślacie - proszę państwa, oto Spaghetti z klopsikami w sosie pomidorowym!
PS. Poza tym Lady trafiła do swojego domu jako prezent bożonarodzeniowy, zatem ostatecznie uznaję, że klopsiki całkiem pasują do klimatu świąt :]
Spaghetti z klopsikami w sosie pomidorowym
- 0,5kg mielonej wieprzowiny
- 1 duża cebula
- 1 jajko
- 4 łyżki tartej bułki
- oliwa z oliwek
- 2 łyżeczki słodkiej papryki
- 1/2 łyżeczki ostrej papryki
- sól i pieprz
Cebulę drobno pokroić i zeszklić na oliwie. Dodać ją do mięsa, razem z jajkiem, dwoma łyżkami bułki, solą, papryką i pieprzem. Formować kulki, obtoczyć w bułce tartej i usmażyć na oliwie aż do zrumienienia.
- 400g dojrzałych pomidorów lub 2 puszki pomidorów w zalewie
- 1 cebula
- 50g masła
- 30g mąki
- 1 szkl. rosołu
- sól. cukier
Cebulę drobno posiekać i podsmażyć, dodać obrane i pokrojone pomidory (lub przetrzeć przez sitko pomidory z puszki), krótko podsmażyć i zalać dużą ilością wrzącej wody (w przypadku pomidorów z puszki, nie jest to konieczne), udusić pod przykryciem na silnym ogniu.
Z mąki i pozostałego tłuszczu zrobić zasmażkę, rozprowadzić zimnym rosołem, dodać do pomidorów i zagotować. Dodać do smaku sól i cukier, jeśli ktoś lubi, można też wsypać trochę oregano i bazylii.
Klopsiki ułożyć w naczyniu żaroodpornym, zalać sosem i zapiekać ~30 minut pod przykryciem w temperaturze 180 C.
Podawać z makaronem spaghetti lub ziemniaczkami.
Smacznego
13 grudnia 2010
Tęczowa galaretka
W zasadzie deser typowo letni, ale zdecydowanie w zimowych klimatach. Bardzo prosty i idealny jeśli mam ochotę na coś słodkiego i lekkiego jak płatek śniegu. Niezbyt świątecznie, ale za to jak smacznie!
Zimowa galaretka
1 galaretka niebieska
1 galaretka zielona
owoce (brzoskwinie, ananasy, gruszki, winogrona)
200g śmietanki 30%
70g cukru pudru
perełki do dekoracji
Zieloną galaretkę rozpuścić w dwóch szklankach wrzącej wody, schłodzić. Owoce pokroić w kosteczkę i wrzucić do salaterek. Zalać owoce do połowy wysokości salaterki i wstawić do lodówki. Niebieską galaretkę również rozpuścić w 0,5l wrzącej wody i schłodzić. Kiedy zielona galaretka już zastygnie, wlać na wierzch niebieską warstwę i wstawić do lodówki.
W czasie, w którym niebieska galaretka zastyga, ubić śmietankę na sztywno, po czym stopniownio dodać cukier puder. Można też wkropić trochę soku z cytryny, żeby wyostrzyć smak. Bitą śmietanę nakładać łyżką i dowolnie dekorować.
Z tego co wiem w sprzedaży znalazły się ostatnio przeróżne ciekawe kolory galaretek, takie jak bursztynowy, szafirowy, rubinowy czy diamentowy. Można więc kombinować z łączeniem kolorów i tworzyć chociażby tęcze!
Smacznego!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
